Intrygujące!
„Ceramika i literatura”, cz. I

Jolanta Sozańska

W kolekcji ceramiki Muzeum Narodowego we Wrocławiu zgromadzono obiekty zarówno proste, niezdobione, wręcz surowe, jak i dekorowane – których więcej – na najrozmaitsze sposoby. Źródłem dla owych zdobień bywała często literatura. W części pierwszej – z trzech zaplanowanych wpisów – z przyjemnością zaprezentuję talerzyk deserowy o niecodziennym sześciobocznym kształcie, przedstawiający scenkę z jednej z bajek La Fontaine’a.

Naczynie zdobi wieloosobowa scena rodzajowa rozgrywająca się na tle nadmorskiego pejzażu. Na niegościnnym, skalistym wybrzeżu przedstawiono dwie grupy mężczyzn ubranych w egzotyczne lewantyńskie szaty. Wokół, w sporym nieładzie, leżą rozmaite paczki i pakunki. Bohaterowie przysiedli na tych największych – jedni gestykulują wyraźnie zaaferowani, drudzy, przygnębieni, spoglądają na zmagające się ze wzburzonymi wodami okręty. Wydarzył się dramat. Napis umieszczony poniżej kompozycji nie podaje prostego wyjaśnienia, lecz jedynie odsyła, jak przypis, do źródła – do bajki XIV z księgi VII. Francuski autor dekoracji zapewne nie wątpił, iż dla świadomego widza (biesiadnika?) jego czasów będzie to informacja oczywista. Wszak Bajki (Fables) Jeana de La Fontaine’a to kanon lektur.

Bajka XIV, księga VII
Fortuna winowajczynią

Prawdziwe dziecię szczęścia, kochanek Fortuny,
Kupiec na morskim handlu potroił swe mienie.
Zdawało się że wichry, burze i pioruny
Milkną na jego skinienie;
Nie znał rozbicia ni zdradliwej ciszy,
Podczas, gdy morskie głębiny
Nieraz od wszystkich jego towarzyszy
Sowite brały daniny. […]

Chciwość, to zwykle groszorobów godło.
Więc, w żądzy zysków, Kramarz spanoszony,
Znowu za morze wysłał swe miliony,
Lecz mu tą razą wcale się nie wiodło.
Słudzy, źle strzeżeni, kradli;
Okręt, nieuzbrojony, korsarze napadli;
Drugi, stary i wątły, w pierwszej burzy zginął;
Trzeci do portu zawinął,
Ale zapóźno; ztąd straty.
Czemuż to wszystko? bo Kupiec bogaty
Grał, jadł, pił, wydawał bale
I w handel nie wglądał wcale;
Zawierzał drugim: więc też z własnej winy
Postradał wszystko, aż do odrobiny.
Prędko zbogacił się, lecz jeszcze prędzej
Doszedł do nędzy. […]

Ów drugi, widząc go w biedzie:
„Zkądże to, rzecze, tak źle ci się wiedzie?”.
„Zkąd?” odparł tamten, „jeśli wiem, niech zginę;
Fortuna mnie zdradziła, ot, i masz przyczynę”.
Jest zysk? to dowód rozumu człowieka.
Strata? wnet każdy na losy narzeka.
Myśmy zawsze niewinni, a Fortuna w błędzie:
Tak w świecie z dawien dawna było, jest i będzie.

Jean de La Fontaine, Bajki, tłum. W. Noskowskiego, Warszawa 1876 (zachowana ortografia)

Jean de La Fontaine (1621–1695) to jeden z najsłynniejszych przedstawicieli klasycyzmu francuskiego, członek Akademii Francuskiej. Pisał rozmaite gatunki i formy literackie, lecz ponadczasową sławę zyskał bajkami, tworząc nowożytny wzór gatunku. Do 1694 r. zostały opublikowane 4 zbiory Bajek zawierające 12 ksiąg z 124 utworami. Zbiory były dedykowane protektorom autora. Drugi, z księgami siódmą i ósmą, La Fontaine polecił markizie de Montespan, oficjalnej kochance króla Ludwika XIV. Bajki wydawano wielokrotnie jeszcze za życia autora, często z ilustracjami najwybitniejszych artystów (np. Gustawa Doré), dla których były źródłem rozlicznych wątków i tematów. Nie dziwi zatem, że do ich ponadczasowego zasobu sięgnęli także dekoratorzy z paryskiej pracowni Françoisa Antoine’a Legrosa d’Anizy’ego, specjalizującej się w wykonywaniu miedzianych i stalowych płyt graficznych stosowanych do nadrukowej dekoracji ceramiki, w 1. ćw. XIX w. bodaj najmodniejszej metody zdobienia naczyń.

Druk transferowy (ang. transfer printing) to precyzyjna i szybka metoda mechanicznej dekoracji ceramiki, opracowana około połowy XVIII w. niemal równocześnie i w Anglii, i we Francji. Etapy obróbki przypominają pracę grafika: na miedzianej lub stalowej płytce należy wygrawerować (wytrawić) wzór i powlec ją specjalną farbą ceramiczną. Płytkę odciska się na elastycznym żelowym podkładzie lub odpowiednio przygotowanej bibule, które przykłada się do przedmiotu, przenosząc motyw. Ostatnim etapem jest wypalanie naczynia ze szkliwem, w różnych warunkach, w zależności od tego czy dekorację odbijano na czerepie biskwitowym, czy już glazurowanym.

Najstarsze nadruki były monochromatyczne, głównie czarne, czasami czerwone i szarozielone, niekiedy podmalowane ręcznie barwnymi emaliami. Więcej barw wprowadzono w XIX w., a ok. 1830 r. opanowano sposób jednoczesnego ich łączenia w obrębie wzoru. Przeważały sceny rodzajowe: sielankowe w uproszczonym pejzażu i dworskie, ilustracje tematów biblijnych i literackich, przedstawienia zawodowych i twórczych typów, serie inspirowane Dalekim Wschodem. W końcu XVIII w. popularne stały się widoki z Włoch i ze Szwajcarii, z odległej egzotycznej Ameryki i z bliższej Azji Mniejszej. W 2. tercji XIX w. przyszła moda na przedstawienia miejsc historycznych i pamiątkowych. Nadruki zdobiące naczynia często miewały charakter dydaktyczny, stąd wyjątkowa popularność niektórych tematów oraz źródeł ich pozyskiwania: historia narodowa i starożytna, mitologia, literatura. Pośród literackich pierwowzorów były nie tylko dzieła klasyki (jak na wrocławskim talerzyku), ale także aktualna beletrystyka (np. Przypadki Robinsona Crusoe Daniela Defoe – tematowi temu poświęcę kolejny wpis z cyklu „Ceramika i literatura”). Metoda druku przenośnego skracała i uproszczała proces zdobienia, sprzyjała również komplikowaniu wzorów i ułatwiała ich multiplikację na wszystkich elementach serwisu.

W XVIII w. i w 1. poł. XIX w. mechanicznym zdobieniem ceramiki zajmowały się fachowe agendy. Najstarszą i najbardziej renomowaną była angielska firma Johna Sadlera i Guya Greena (Sadler & Green) założona 1761 r. W pierwszych latach następnego stulecia (1802–1803) rozpoczęła działalność jej kontynentalna konkurentka – pracownia Françoisa Antoine’a Legrosa d’Anizy’ego w Paryżu. W późniejszych latach (i obecnie) przy każdej wytwórni zazwyczaj działała jej własna pracownia graficzna.

Muzealny eksponat ozdobiono w firmie Legrosa d’Anizy’ego, która zajmowała się jedynie dekoracją naczyń – wyrobów już gotowych, wykonanych w ceramicznych wytwórniach. Talerzyk jest produktem fajansarni w Creil (miejscowość w północno-wschodniej Francji), powstałej w roku 1797. Wówczas Robertowi Brayowi O´Reilly’owi, Anglikowi zajmującemu się handlem wyrobami ze szkła, francuscy urzędnicy wydali zgodę na uruchomienie wytwórni produkującej naczynia w typie modnych angielskich fajansów. Niestety, po roku fabryka została zamknięta; produkcję wznowiono dopiero w 1801 r. W pierwszych latach manufakturą zarządzała spółka, której członkowie zmieniali się dosyć często. Znaczenie wytwórni zaczęło w sposób zauważalny wzrastać po 1802 r., gdy dyrektorem artystycznym został Jacques Bagnall, urodzony i wykształcony w Anglii w Burslem. To dzięki niemu już niebawem potrafiono całkiem udanie naśladować modne kremowe fajansy angielskie.

Manufaktura w Creil była pierwszą, w której – wzorem Anglii – wyroby zaczęto zdobić nadrukami. Podjęto współpracę z paryską pracownią Françoisa Antoine’a Legrosa d’Anizy’ego. Atelier w latach 1808–1818 było spółką, w której udział oprócz Legrosa miał Athanase-Marie-Martin Coquerel, współwłaściciele fabryki w Creil. Większość zatem naczyń wykonanych w tym okresie w Creil zdobiono właśnie nadrukami. Tematyka sztychów była różnorodna: od typowych heroicznych portretów narodowych bohaterów, przez ilustracje podniosłych wydarzeń z historii Francji i starożytnego Rzymu, epizody mitologiczne i literackie, po widoki rozmaitych miejsc autentycznych, pejzaże idealne i scenki rodzajowe. Pierwowzorami nadruków na naczyniach bywały najczęściej współczesne grafiki zebrane w tematyczne albumy. Do lat 30. XIX w. dekoracja była monochromatyczna, najczęściej czarna, rzadko podmalowana lub złocona; później był to już nadruk barwny.

Bagnall zmarł w 1825 r. Następnym właścicielem fabryki został Charles Gaspard Alexsandre Saint-Cricq Casaux, który wykupił także fajansarnię w Montereau, a 1840 r. połączył obie wytwórnie w jedno przedsiębiorstwo Creil-Montereau („Faïenceries de Creil et Montreau”). Pod koniec lat 40. do produkcji wprowadzono porcelanę. Ze względu na sporą konkurencję firma Creil-Montreau zaczęła miewać już w 3. ćw. stulecia finansowe kłopoty, wobec czego w 1895 r. zdecydowano się zamknąć fabrykę w Creil, a całą produkcję przenieść do Montereau.

Jolanta Sozańska, kustosz w Dziale Ceramiki MNWr
20 stycznia 2021

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print