Intrygujące!
„Strzeleckie klejnoty”

Jacek Witecki

Początki organizowania zawodów strzeleckich we Wrocławiu związane były z praktyczną koniecznością zaangażowania obywateli w obronę miasta i jak najlepszego do niej przygotowania. Najstarszym dokumentem potwierdzającym istnienie bractwa kurkowego we Wrocławiu jest wystawiony w 1466 r. odpust przyznany stowarzyszeniu przez legata papieskiego Rudolfa von Rüdesheima.

Ponieważ oddziały żołnierzy najemnych okazały się niewystarczające już w okresie wojen husyckich, w wieku XV wprowadzono powszechny obowiązek wojskowy obywateli. Zwolnieni zostali z niego jedynie mieszkańcy przedmieść i najubożsi. Zdawano sobie sprawę, że skuteczniejsze od przymusowych szkoleń okaże się wprowadzenie elementu rozrywki jaką stanowić miały publiczne zawody i rywalizacja o tytuł króla strzelców.

Dla sprawnej organizacji ćwiczeń i zawodów powołano we Wrocławiu pierwsze bractwa kurkowe (określenie pochodzi od celu, do którego strzelano – drewnianej figury ptaka zwanego „kurem”). Stały się one wkrótce ważnym elementem kultury Wrocławia, organizując w święto Zesłania Ducha Świętego doroczne zawody o tytuł króla strzelców i towarzyszące im barwne pochody angażujące obywateli miasta.

Z okazji święta strzelców pojawiali się we Wrocławiu liczni goście, którzy także, w specjalnej kategorii, mogli wziąć udział w zawodach. Już w 1566 r. doszło do podziału organizacji strzeleckiej na dwa bractwa: rzemieślnicze, któremu przyznano teren na jednej z wysp odrzańskich, nazywane Bractwem z Wyspy, oraz drugie, skupiające przedstawicieli tzw. wolnych zawodów i miejski patrycjat, ćwiczące w ogrodzie tzw. Zwingeru przy Bramie Świdnickiej, zwane odtąd Bractwem z Międzymurza.

Warto podkreślić, że dla bogacącego się mieszczaństwa możliwość posiadania broni i uzbrojenia była ważnym elementem rosnącego prestiżu, podobnie jak okazja do fundowania nagród, ozdobnych insygniów i strojów. Zamożne bractwa zamawiały i gromadziły cenne dzieła sztuki, będące dowodami znaczenia tych organizacji. Były to zarówno uroczyste insygnia noszone w pochodach przez króla kurkowego, jak i cenne naczynia, wśród nich także dary cesarskie. Zbiór zabytków kurkowych zawierający arcydzieła sztuki złotniczej i jubilerskiej stanowił jedną z najcenniejszych kolekcji muzealnych, jakimi szczycił się Wrocław aż do końca II wojny światowej, będąc świadectwem wspaniałej historii miasta oraz świetności wrocławskich artystów, twórców wielu z tych niezwykłych dzieł.

Zespół zabytków związanych z wrocławskimi bractwami strzeleckimi wzbogacił miejskie zbiory muzealne w latach 90-tych XIX wieku, trafiając początkowo jako depozyt do wrocławskiego Muzeum Starożytności Śląskich. Tam też pozostawał aż do ostatniego okresu II wojny światowej. Opublikowane przez niemieckich badaczy inwentarze (H. Wendta i H. Segera) wzbogacone o rys historyczny zawierały ponad trzysta zabytków, w większości dzieł jubilerskich i złotniczych wysokiej klasy. Była to jedna z największych zwartych kolekcji wrocławskiego muzealnictwa, mająca obok wartości artystycznej ogromne znaczenie dla historii miasta. O wielkości strat, będących wynikiem sytuacji Wrocławia w ostatnich miesiącach wojny, świadczy to, że z podanej liczby zachowało się do czasów obecnych w kolekcjach muzealnych zaledwie niecałe trzydzieści obiektów, z czego dwadzieścia trzy w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Fot. A. Podstawka

Zespół zawieszek, określanych też jako medaliony czy klejnoty, ufundowanych przez wrocławskich królów kurkowych był przez wiele lat naszym głównym odniesieniem do historii bractw. Kilka cennych obiektów opuściło po wojnie Wrocław i trafiło do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Los pozostałych medalionów był nieznany, aż do połowy lat sześćdziesiątych XX w., kiedy prywatna osoba zgłosiła propozycję sprzedaży nieokreślonej początkowo liczby klejnotów. Po ostrożnych negocjacjach i konsultacji ze służbami śledczymi, obawiając się spłoszenia posiadacza i zniknięcia na zawsze cennych zabytków, zdecydowano się wówczas dokonać zakupu obiektów. W ten sposób do kolekcji muzealnej trafiło pierwszych dziewiętnaście zawieszek. Okoliczności rozproszenia cennego zbioru nie zdołano jednak wyjaśnić. Pozostawało cieszyć się tą niewielką częścią kurkowej spuścizny.

Historycznie zawieszki ewoluowały od form początkowo bardzo prostych – małych kartuszy zawierających gmerk (znak osobisty) fundatora – aż do okazałych wyrobów jubilerskich, bogato dekorowanych, opatrzonych napisami odnoszącymi się do osoby „króla” i datą zdobycia zaszczytnego tytułu. Zawierały znaki bądź herby, godła cechowe, czasem sceny strzeleckie, niekiedy także przedstawienia o uniwersalnym charakterze, niekoniecznie związane bezpośrednio z tematyką strzelecką, rzadziej wizerunki swych fundatorów. Medaliony zawieszano na godle bractwa, a ze względu na ich znaczną i wciąż rosnącą liczbę zawieszki starsze zastępowano nowymi, pozostawiając na dłużej te najbardziej efektowne.

Medaliony fascynują najwyższą klasą zawartej w nich złotniczej, jubilerskiej pracy. Użyto w nich trudnych, ekskluzywnych technik, nie szczędzono też cennych materiałów i szlachetnych kamieni. Widać wyraźnie, że intencją ich fundatorów było zarówno danie wyrazu swej zamożności, jak i artystycznemu gustowi oraz horyzontom intelektualnym. Zamawiane przez mieszczan nawiązywały otwarcie do wzorów sztuki dworskiej, podkreślając aspiracje i miejskiego patrycjatu, i rzemieślników. Zawieszane na strzeleckich ceremonialnych insygniach miały przynosić swym fundatorom chwałę i zapewniać pamięć potomnych.

Słynny orzeł kurkowy insygnium Bractwa z Międzymurza znalazł się na aukcji w latach 80-tych XX w. i został zakupiony przez rząd Republiki Federalnej Niemiec, po czym wystawiony w Germanisches Museum w Norymberdze. Po utworzeniu Schlesisches Museum (Muzeum Śląskiego) w Görlitz został przekazany do niego. Niestety, był już pozbawiony zdobiących go niegdyś cennych zawieszek.

Podjęta obecnie próba kompleksowego opracowania całej wrocławskiej kolekcji kurkowej, zarówno obiektów zachowanych, jak i tych zaginionych, podjęta w ramach projektu opracowywania strat będących wynikiem II wojny światowej, ma pomóc nam w odtworzeniu pełnego obrazu tego niezwykłego i jakże ważnego dla Wrocławia zbioru.

Jacek Witecki, kustosz w Dziale Metali i Zegarów Muzeum Narodowego we Wrocławiu
24 października 2021

■ Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print