25 września – 30 grudnia 2026
Fot. Magdalena Lorek
Wystawa prac malarskich i graficznych inspirowanych zaginionymi dziełami Michaela Willmanna autorstwa uczniów Liceum Sztuk Plastycznych im. S. Kopystyńskiego we Wrocławiu
Tematem przewodnim projektu artystycznego zrealizowanego przez Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Narodowego we Wrocławiu i wrocławskie Liceum Sztuk Plastycznych im. S. Kopystyńskiego były zaginione w czasie II wojny światowej obrazy Michela Willmanna. Uczniowie pod kierunkiem swoich profesorów podjęli się próby odzyskania utraconego dziedzictwa najwybitniejszego barokowego malarza Europy Środkowej. Prezentowany w przestrzeni Muzeum efekt ich pracy to blisko 30 obrazów, rysunki oraz grafiki wykonane w różnych technikach.
Wiele obrazów Michaela Willmanna zaginęło w okresie II wojny światowej. Pozostały po nich jedynie czarno-białe fotografie i to właśnie one stały się punktem wyjścia dla młodych adeptów sztuki. „Uczniowie mieli pełną dowolność wyboru dzieła, którym się zainspirują” – mówi Katarzyna Matuszczyk-Lu, nauczycielka Liceum Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. „Również od nich zależało, czy będzie to klasyczna kopia, czy bardziej interpretacja dorobku mistrza, dlatego też prace są niezwykle różnorodne. Można w nich dostrzec zarówno kompozycje oparte na motywach i ikonografii obrazów Willmanna, prace które odnoszą się do kolorystyki, a także duktu pędzla barokowego twórcy. Jednak to co mnie cieszy najbardziej to jest to, że każdy z autorów dołożył do dorobku mistrza odrobinę lub całkiem dużą ilość własnego stylu i kunsztu malarskiego, rysunkowego czy graficznego. Tym samym z jednej strony Willmann odzyskał po latach utracone kolory, ale i zyskał rys współczesności. Ponadto mam nadzieję, że przygoda z Willmannem była dla nich ciekawym i wzbogacającym doświadczeniem”.
Klaudia Rodak, uczestniczka projektu: „Wybrałam pracę Willmanna, której układ kompozycyjny był najbardziej odpowiadający moim umiejętnościom i upodobaniom. Zwracałam również uwagę na to, czy elementy obrazu należą do rzeczy, które zazwyczaj lubię malować.
Temat pracy był dla mnie czymś nowym, jednak sprawiło mi to niemałą przyjemność – podążanie za istniejącym stylem pozwoliło mi się zrelaksować, mimo, że momentami próby odwzorowania metody malowania innej osoby stawały się dla mnie wyzwaniem.
Rozwój technik grafiki komputerowej ułatwił zadanie. Mogłam sobie pozwolić na digitalowe podstawienie kolorów. W decyzji wyboru gamy barw kluczowa była dla mnie nie tylko analiza malarstwa samego Willmanna, ale także Rubensa i Rembrandta. Mimo to, odwzorowanie kolorystyki malarstwa artysty było dla mnie najtrudniejsze, ze względu na mój własny styl malowania oparty na specyficznej kolorystyce”.
Nikola Siwik, uczestniczka projektu: „Przeglądając książki, dokumenty z wykazem zaginionych dzieł i oglądając prace w muzeach szukałam wyzwania, interesującej kompozycji, która przykuje moją uwagę. Gdy wybrałam mezzotintę jako technikę do realizacji grafiki, miałam świadomość, że to wielkie wyzwanie, długotrwały i wymagający proces stał się jednak formą medytacji, a przy tworzeniu kolejnych matryc zachwycałam się kunsztem obrazu, którego szczegóły ujawniały się powoli w miedzianych płytkach”.
Dr hab. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:
„Kiedy młody i kształcący się artysta – żyjący w tak nieprawdopodobnie dynamicznym świecie, będący poddawanym niezliczonym bodźcom oraz ulegający często chwilowym modom – znajduje czas, aby zmierzyć się z twórczością malarza żyjącego przeszło 300 lat temu, to musi wzbudzić szczery podziw. A gdy tym adorowanym artystą jest najwybitniejszy malarz śląski – Michael Willmann, to uznanie to jest tym większe. Próbować zrozumieć malarza baroku jest nieprawdopodobnie trudno, przeżyć emocję powielania jego kompozycji – czymś wyjątkowym. A gdy tematem pracy staje się dzieło zaginione, znane tylko z niedoskonałej reprodukcji – to rzeczywiście można mówić o nie lada wyzwaniu. Wdzięczny jestem za to, że pod jakże troskliwą opieką swoich nauczycieli młodzi adepci sztuki postawili sobie tak ambitny cel. Autorskimi kreacjami, przy wykorzystaniu swojej wrażliwości i sporych już umiejętności, przypomnieli nam prace Willmanna, które albo już bezpowrotnie utraciliśmy, albo mamy ciągle nadzieję, że je jeszcze kiedyś odzyskamy.
Wszystko to jest także dowodem na to, że Willmann ciągle nas fascynuje i intryguje. Że nie jest bynajmniej własnością tylko muzealników i historyków sztuki, że znajduje bardzo szerokie grono miłośników. A że są wśród nich też tak liczni ludzie młodzi – to tylko potwierdza, że jest nas bardzo, bardzo wielu. Gratuluję wszystkim autorom prac, wdzięczny jestem nauczycielom i opiekunom. Zapewniam, że w dniu urodzin na pewno sprawiliście śląskiemu Rembrandtowi ogrom radości i satysfakcji”.
Prace prezentowane są na I i II piętrze Muzeum Narodowego we Wrocławiu, oglądać je można bezpłatnie.