Tymi książeczkami można się zachwycić

Większość osób mijających piękny i szacowny gmach wrocławskiego Muzeum Narodowego pewnie nie zwróci nawet uwagi na stare, ukryte wśród porastających budynek winobluszczy drzwi ze skromną tabliczką „Biblioteka”. Ktoś, kto je zauważy, pomyśli może: „Hm, biblioteka w Muzeum to zapewne zbiór uczonych publikacji poświęconych sztuce. Coś dla wąskiego kręgu specjalistów”.

Kto inny uzna, że kryją się tam bardzo stare, zabytkowe woluminy, oprawione w deski pokryte zdobioną skórą, często jeszcze z metalowymi zapinkami i okuciami. Takie skarby, które oko przeciętnego śmiertelnika może zobaczyć tylko przy specjalnych okazjach, np. na wystawach.
I owszem, będą mieli rację, ale tylko częściowo, bowiem to nie wszystko, co można znaleźć w tej naprawdę niezwykłej książnicy.

Ja wśród szacownych ksiąg i czasopism o sztuce odkryłam goszczące tu, wcale nie przez pomyłkę, ilustrowane książki dla najmłodszych (lecz nie tylko) czytelników. Znalazły się tutaj dla ich wyjątkowej szaty graficznej tworzonej przez znakomitych artystów. Można bez przesady powiedzieć, że to prawdziwe dzieła sztuki wydawniczej tego okresu.

Z okazji Dnia Książki dla Dzieci chcę pokazać jedną z takich, które trafiły do zbiorów biblioteki przedwojennego wrocławskiego muzeum prosto z Londynu. To przepięknie wydane i oprawione pod koniec dziewiętnastego i na początku dwudziestego wieku zbiorki wierszyków, bajek i piosenek. Ich ilustratorem, a przez to i głównym autorem, jest znany i ceniony angielski grafik Walter Crane, żyjący w latach 1845–1915.

Crane najchętniej wypowiadał się właśnie w tej dziedzinie sztuki, jaką jest ilustracja książkowa, a szczególnie bliska mu była ilustracja książek dla dzieci. Należał do stowarzyszenia prerafaelitów – artystów, którzy w twórczości wzorowali się na mistrzach wczesnego włoskiego renesansu. Ugrupowanie skupiało twórców wywodzących się spośród studentów Royal Academy of Arts Johna Everetta Millais’a i wywarło wielki wpływ na sztukę angielską od połowy XIX wieku. Walter Crane był nie tylko popularyzatorem secesji w swojej ojczyźnie – udzielał się jako pedagog i wykładowca Royal College of Art – ale także autorem przetłumaczonego na język polski dzieła O zdobnictwie książek dawnych i nowych (Of the Decorative Illustration of Books Old and New; polskie wydanie: Universitas, Kraków, 2018).

W naszej bibliotece posiadamy sześć książek z ilustracjami Waltera Crane’a i wszystkie warte są pokazania. Skoro jednak trzeba było wybrać jedną – chciałabym zaprezentować taką, która służyła zapewne nie tylko dzieciom, ale i (może nawet bardziej) dorosłym. To Pan-Pipes. A book of old songs, czyli Fletnia Pana. Księga starych pieśni.

Zebrano w niej czterdzieści dawnych angielskich piosenek ludowych i dworskich oraz okolicznościowych przyśpiewek. Wiele z nich znanych było zapewne w swoim czasie dość powszechnie, może nawet funkcjonują do dzisiaj. Inne wyszperał w starych księgach ówczesny kompozytor, piosenkarz i poeta Theo Marzials. Stworzył dla nich nowe, bardziej odpowiadające wymaganiom współczesnych sobie odbiorców, aranżacje. Książeczka posiada frontyspis przedstawiający sielankową scenę, w której tańczącym na łące pasterkom przygrywa na fletni Pana siedzący na brzegu studni młodzieniec. Z wielką starannością zaprojektowana została również karta tytułowa z ozdobnym inicjałem i motywami roślinnymi.

Na każdej stronie tego zbiorku znajduje się piękna, dwukolorowa lub wielobarwna secesyjna rama wypełniona ornamentem. W jej polach nutom i tekstom piosenek towarzyszą urocze scenki rodzajowe. Są tam między innymi weseli żołnierze biesiadujący w karczmie, grający na instrumentach muzycy, damy i ich adoratorzy oraz oczywiście pasterki i pasterze.

Wydawcą jest działająca do dzisiaj w Londynie firma Novello & Co., specjalizująca się w wydawnictwach muzycznych i będąca jedną z wiodących na świecie. W przyszłości postaram się pokazać w tym cyklu jeszcze inne dzieła Waltera Crana’a będące w posiadaniu naszej biblioteki. Jak choćby piękny zbiór ezopowych bajek Baby’s own Esop, Baby’s Bouquet czy The Baby’s opera. Wszystkie pełne są niezwykłych, urzekających ilustracji, w których można się rozkochać.

Maria Piotrowska, kustosz w Bibliotece Muzeum Narodowego we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
 

print