Straż nocna

Carl Spitzweg, Straż nocna, 1870–1875Współcześnie prawie nieznane doświadczenie – naturalna ciemność nocy w starym mieście. Totalny brak światła na ulicach i w oknach. Tylko pogodne, gwieździste niebo ma swojego naturalnego latarnika. Niewidoczny, mocno świecący księżyc rzuca delikatny blask na nachylone ściany zabytkowej, wysokiej kamienicy.

Widać rzeźbione wykusze, czarne oczodoły okien, kuty żelazny szyld karczmy lub warsztatu. Zielonkawo-szara poświata wysokich ścian ciągnie się aż po strome szczyty dachu. Wyżej już tylko szlachetny kolor ciemnego nieba z białymi punktami gwiazd, miękko zaokrąglony hełm wieży oraz rzucający cień szczyt kamienicy z lewej strony. Przez kamienny, porosły bluszczem most kroczy ośmioosobowy oddział strażników w mundurach z karabinami na ramieniu. Pierwszy z nich nieco pochylony trzyma w ręku lampę. Jej ciepłe, pomarańczowe światło oświetla drogę maszerującym żołnierzom.

Takie sceny musiały się wtedy podobać. Twórca wykonał aż 18 wersji kompozycji. W czasach, w których je malowano, wprowadzano masowo sztuczne, gazowe oświetlenie. Lampy uliczne sprawiły, że egipskie ciemności odchodziły w przeszłość. Autor malowidła – były aptekarz, obdarzony niezwykłym poczuciem humoru – Carl Spitzweg tęsknił jak wielu jemu współczesnych za miastami z „dawnych dobrych czasów”, czasów sprzed rewolucji przemysłowej.

Ten „malarz za dnia i poeta nocą” jak o sobie pisał, kochał uwieczniać nastrojowe chwile, odrealnione sytuacje, tchnące sławną przeszłością zaułki miast oraz dziwne pasje ekscentrycznych artystów. W końcu żył i tworzył w pięknym, starym Monachium. Czy dziś podzielamy jego tęsknoty? Wiosenne, pachnące wieczory sprzyjają takim pytaniom.

Grzegorz Wojturski na podstawie katalogu i przewodnika dr Beaty Lejman,
„Sztuka europejska XV–XX w.”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Wrocław 2013

Carl Spitzweg, Straż nocna, 1870–1875

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print