Ładne kwiatki

17 marca 1847 roku zmarł niespełna 44-letni Jean Ignace Isidore Gérard, znany jako J. J. Grandville – francuski karykaturzysta, grafik, ilustrator, rysownik i malarz, uważany za jednego z prekursorów surrealizmu. Artysta o niezwykłym talencie do kreowania fantastycznego świata w realiach dobrze znanej codzienności.

Powoływał do istnienia pół ludzi, pół zwierzęta, kobiety-kwiaty, części ciała, wieńczył ludzką albo zwierzęcą postać przedmiotem zamiast głowy, obdarzał ludzkimi cechami rzeczy, na przykład imbryki. Obdarzony subtelnym poczuciem humoru i zdolnością wnikliwej obserwacji, w grafice wyrażał swoje opinie o świecie, ludziach i zdarzeniach. Już jako czternastoletni chłopiec rysował karykatury klientów swojego taty – miniaturzysty. W wieku dwudziestu kilku lat był już sławny. Wielki rozgłos przyniosła mu publikacja litografii barwnych z cyklu „Mètamorphoses du jour” (1828–1829), przedstawiających ludzkie postacie z głowami zwierząt w sytuacjach społecznych i politycznych. W latach trzydziestych XIX w. z powodzeniem zajmował się karykaturą polityczną. Od roku 1835, w związku z zaostrzeniem przepisów o cenzurze, ilustrował głównie książki. Wydawał zbiory graficzne, wśród których można wymienić Fleurs animées.

Książka zawierająca ilustracje z tego cyklu, dwutomowe dzieło pod tym samym tytułem, znajduje się w zbiorach Biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Wydana w roku śmierci artysty, przez paryskie wydawnictwo Gabriela de Gonet, zawiera 49 stalorytów zrealizowanych przez Charlesa Geoffreoya (1819–1882), francuskiego rytownika i ilustratora, na podstawie rysunków Grandville’a.

Wykonane ołówkiem, poprawione piórem, w części kolorowane, i opatrzone wskazówkami dla grawera Ch. Geoffreoya rysunki przechowywane są w jednym z oddziałów Bibliothèques de Nancy. Publikacja ze zbioru wrocławskiej biblioteki, już przy pierwszym z nią zetknięciu, przekartkowaniu – zachwyca, wywołuje uśmiech. Uwagę oglądającego przykuwają ilustracje. Oczom czytelnika ukazują się rośliny – przedstawione w większości przypadków jako zgrabne i eleganckie postacie kobiece, ubrane w suknie paryskich elegantek, przyozdobione płatkami, liśćmi, owocami czy korzeniami właściwymi danemu gatunkowi. Występują na planszach samodzielnie bądź w towarzystwie zwierząt, których postawa czy zajęcie pozwalają lepiej scharakteryzować portretowany okaz. Niekiedy towarzyszy im przedmiot, podpowiadający właściwości lub kulturowe znaczenia roślin.

Oglądanie kolejnych plansz jest równie przyjemne jak spacer po ogrodzie czy łące. Obserwowane kształty, kolory, ich kompozycje, sprawiają, że czujemy się radośni, pełni entuzjazmu, szczęśliwi. W plenerze jednak, otoczeni wieloma roślinami, bezwiednie konkurującymi o naszą uwagę, możemy niedostatecznie docenić pewne szczegóły. Oglądanie książkowej ilustracji sprawia, że skupiamy naszą uwagę na detalu. Biblioteczna cisza, brak ptasich treli i oszałamiających niekiedy kwiatowych zapachów, zapraszają nas do wykorzystania zasobów pamięci, wiedzy i wyobraźni. Podczas podróży przez książkową galerię, zobaczyć możemy roślinne piękności w sytuacjach informujących o ich życiowych potrzebach niezbędnych dla trwania i urody, docenić ich właściwości chemiczne, przypomnieć o symbolice, przywołać mitologię, rozszyfrować historyczne zagadki.

I tak, dla przykładu, lubiący wilgoć wokół korzeni groszek pachnący przedstawiony jest podczas picia wody z wielkiego dzbanka, ciepłolubny kaktus stoi oparty o piecyk, wymagająca w porze kwitnienia podpórek dla swoich ciężkich kwiatów dalia siedzi wyprostowana w fotelu, a wrażliwa na przymrozki kwitnąca brzoskwinia zwyczajna otulona jest pledem ze słomy i zaopatrzona w mufkę, ale mimo tego na jej twarzy maluje się wyraz cierpienia powodowany odczuciem chłodu, ponieważ wiatr, niestety, odsunął część jej słomianego okrycia.

Nie sposób nie wspomnieć o właściwościach leczniczych, które posiada choćby prawoślaz lekarski – przedstawiony jako młoda kobieta w sukni z aplikacją korzeni i liści zawierających surowce lecznicze używane do wyrobu preparatów przeciwkaszlowych, o działaniu powlekającym, łagodzącym, osłaniającym, pomagającym też w stanach chorobowych przewodu pokarmowego. Ze względu na przyjemny smak zioło często stosowane jest w pediatrii, czego dowodzić może postawa pacjenta, ochoczo podtrzymującego miseczkę z leczniczą miksturą i z ufną gotowością oczekującego na przyjęcie leku.

Niszczycielską siłę roślinnych składników ilustruje plansza ze szczwołem plamistym, w starożytności określanym jako cykuta. Zdeterminowana w działaniu kobieta – szczwół, w skupieniu, obserwując, czy nikt nie nadchodzi, rozciera w moździerzu śmiercionośną roślinę, jedna ofiara już skonała u jej stóp, druga wypija truciznę, trzecia zaczyna boleśnie odczuwać jej skutki. Grozę sceny podkreślają oplecione wokół nóg stołu, na którym przygotowywana jest trutka, węże – symbol zła. Szata jednego z gryzoni przypomina o Sokratesie otrutym cykutą. Opisał to zdarzenie Platon w Fedonie i Ksenofont w Obronie Sokratesa.

Nie chcąc jednak pozostawać już dłużej w mrocznym klimacie występku i cierpienia, przyjrzyjmy się winorośli – roślinie kojarzonej z Bachusem, bogiem wina. Młoda kobieta z miłym wyrazem twarzy i delikatnym uśmiechem, jedną ręką opiera się o podpórkę, a w drugiej trzyma kiść dorodnych winogron. Przed nią, na ziemi, leżą kawałki rozbitej butli i kieliszka, jednoznacznie wskazując na skutki przedawkowania alkoholu. Obok, w niedbałej pozie, przysiadł ptaszek z kieliszkiem w skrzydełku, z nonszalancko owiniętym wokół szyi delikatnym szalem. Ma zamknięte oczy, główkę zwróconą w kierunku winorośli. Wydaje się trwać w błogim zadowoleniu, podobnie jak zapewne i inne ptaki na co dzień okupujące winnice i urządzające tam ornitologiczne bachanalia, kłopot dla właścicieli, ale i pomoc polegająca choćby na przenoszeniu szlachetnych drożdży winnych z rośliny na roślinę.

Ptak – orzeł z cesarskiego herbu Bonapartów, trzymający w dziobie szachownicę cesarską, pomoże nam rozwiązać zagadkę tożsamości kobiety, której wizerunek położony jest na gałązce kwitnącej hortensji. Obrazowe wskazówki prowadzą nas do pięknej Hortensji de Beauharnais, urodzonej 10 kwietnia 1783 w Paryżu. Była córką Józefiny, później cesarzowej francuskiej, i wicehrabiego Aleksandra de Beauharnais.

Jako żona Ludwika Bonapartego, brata ówczesnego Pierwszego Konsula Bonapartego, Hortensja została królową Holandii. Małżonkowie doczekali się trzech synów: Napoleona Ludwika Karola, który umarł w wieku 5 lat, Napoleona Ludwika, znanego jako Lodewijk II – króla Holandii (1–9 lipca 1810), Ludwika Napoleona, późniejszego cesarza Napoleona III. Niestety, kwestia ojcostwa Ludwika była poddawana w wątpliwość zarówno przez niego samego, nie chciał uznać pierworodnego syna, jak i historyków przypisujących Hortensji liczne romanse. Domyślano się, że ojcem Ludwika Napoleona był poseł holenderski baron van Heulle albo hrabia de Flahaut. W 1810 roku Hortensja rozstała się z mężem i z synami przeniosła do Francji. W roku 1811 urodziła ze związku z hrabią Karolem de Flahaut – Karola Augusta de Flahaut, który wiele lat później, w dniu 2 grudnia 1851 r, jako książę Charles Auguste Louis Joseph de Morny pomógł przyrodniemu bratu, Napoleonowi III, zorganizować zamach stanu. W roku 1816, za opowiedzenie się za cesarzem w okresie „stu dni Napoleona”, Hortensja została skazana na banicję z Francji. Wraz z synami zmuszona była podróżować w poszukiwaniu nowego domu, którym okazał się, szczęśliwie już w 1817 roku, pałacyk w szwajcarskiej miejscowości Salenstein, gdzie mieszkała przez 20 lat do swojej śmierci. W 1831 roku przeżyła śmierć drugiego syna, Napoleona Ludwika. Podczas choroby, u kresu życia opiekował się nią Ludwik Napoleon. Zdołał wrócić do matki z USA, dokąd musiał udać się po nieudanej, przeprowadzonej w 1836 roku w Strasburgu, próbie przejęcia, na drodze zamachu stanu, władzy we Francji. Hortensja zmarła 5 października 1837 roku. Miała 54 lata.

Być może nieco zmęczeni trudami królewskiego i cesarskiego życia, odpocznijmy, oglądając plansze z fiołkiem wonnym. Jego delikatne kwiatuszki-kobiety siedzą, chroniąc się pod liśćmi rośliny. Uśmiechają się nieznacznie, oczy ich skierowane są w dół, dwie z nich trzymają kadzidełka, które mają zwrócić naszą uwagę na niezwykle intensywny zapach. Mniejsze niż w rzeczywistości rozmiary kwiatków, proste sukienki, przywodzą na myśl skromność i pokorę, które wiążą się w ludowej tradycji z tą rośliną.

Planszę z fiołkiem poprzedza jego symboliczne przeciwieństwo – narcyz, uosobienie próżności i miłości własnej. Kobieta-narcyz siedzi nad wodą i przygląda się swojemu odbiciu. Jest niezwykle skupiona na kontemplacji własnego wizerunku. Ważka i jaszczurka zdają się prosić ją swoimi postawami o nieco uwagi. Nadaremnie.

Scena przypomina mit o Narcyzie. Za jego najbardziej znaną wersję uznaje się zawartą w trzeciej księdze Przemian Owidiusza, w której mowa o nieszczęśliwej miłości nimfy górskiej Echo do Narcyza. Odrzucona przez pięknego młodzieńca, nikła z bólu i tęsknoty, aż zostało z niej tylko echo. Pomściła ją Nemezis – bogini zemsty, sprawiając, że Narcyz zakochał się w swoim odbiciu w wodzie, nie mogąc doczekać się wzajemności, pałał namiętnością, i spalił się, zmieniając w złoto i biały kwiat. Wcześniejsza odmiana mitu o Narcyzie, przypisywana Partheniosowi z Nicei, greckiemu poecie z 1 w. p.n.e., kończy się śmiercią samobójczą Narcyza. Możemy jeszcze przywołać współczesną owidiuszowej, spisaną przez gramatyka i mitografa Konona (63 r. p.n.e. – 14 r. n.e.), gdzie nieszczęśliwie zakochanym jest młodzieniec Amejnias, czy poznaną przez Pauzaniasza (ur. między 100 a 110 n.e., zm. po 180 n.e.), greckiego geografa, według której Narcyz zakochuje się w swojej siostrze bliźniaczce. Choć wersje różnią się nieco od siebie, to wszystkie kończy przemiana martwego ciała w kwiat. Motyw opowieści o ukaranej nieczułości odnajdziemy zarówno na planszy ilustrującej kobietę-narcyza jak i w rozdziale poświęconym tej roślinie.

Fabuła Les Fleurs Animèes rozpoczyna się od wielkiej procesji kwiatów, które przybywają do Wróżki Kwiatów z prośbą o pozwolenie na przybranie ludzkiej postaci, aby przekonać się o swoim charakterze i o tym, jaki wpływ wywierają na życie. Świadome, że od wieków dostarczają ludziom tematów do porównań i poezji, chcą doświadczyć ludzkich cnót i wad. Otrzymują zgodę i schodzą na ziemię, aby sprawdzić, jaką mają moc. Ich wrażenia i przygody spisał w języku francuskim Taxile Dellord (1815–1877), dziennikarz i polityk. Redaktor „Vert-Vert”, „Le Messager”, redaktor naczelny „Le Charivari”. Autor tekstów publikowanych między innymi w gazecie „Le Sémaphore”, do serii „Les Français peints par eux-mêmes”, a także do prac Grandvilla: Un Autre Monde, Le Cent proverbes, Les métamorphoses du jour. Zawdzięczamy mu również dzieło Histoire du second Empire 1848–1869.

Fleurs animées wstępem opatrzył  Jean-Baptiste Alphonse Karr (1808–1890), francuski krytyk, dziennikarz i powieściopisarz, redaktor „Le Figaro”, założyciel miesięcznika „Les Guêpes” i „Le Journal”, a także miłośnik ogrodnictwa, który uprawiał kwiaty. Przyczynił się do rozwoju handlu kwiatami ciętymi na Riwierze Francuskiej, a na jego cześć został nazwany gatunek bambusa – Bambusa multipleks Alphonse Karr, grusza i dalia.

Autorem tekstu zamieszczonego w drugim tomie Fleurs animées jest Cte Foelix, właściwie Louis François de Raban (1795–1870), powieściopisarz, eseista i pamflecista. Napisał rozdziały o botanice i ogrodnictwie dla pań: Botanique moderne des damesCulture des fleurs, horticulture des dames.

Piękno flory wiernie oddane przez życzliwego i uważnego obserwatora Grandville’a, wzruszające historie kobiet-kwiatów i praktyczny poradnik ogrodnictwa, uzupełnione są nutami – piosenką liryczną Le Myosotis (Niezapominajka) napisaną przez Augusta Morela (1809–1881), francuskiego kompozytora i krytyka muzycznego.

Dwa tomy książki Fleurs animées znajdują się w Bibliotece Muzeum Narodowego we Wrocławiu od 1973 roku, zostały przekazane do zbiorów przez Archiwum Państwowe we Wrocławiu, wcześniej były w posiadaniu Bibliothek der Akademie der Künste w Berlinie, o czym świadczą pieczątki na odwrocie kart tytułowych. Mimo że wydane w roku 1847, są już edycją drugą. Les fleurs animées ukazała się najpierw w 83 zeszytach, publikowanych od lutego 1846 do stycznia 1847. W prezentowanym online w Bibliothèque nationale de France egzemplarzu z 1847 zobaczyć możemy dodatek z informacjami o zasadach subskrypcji i zapowiedzią wydania książki, z roku 1846.

Wrocławski egzemplarz różni się nieznacznie od paryskiego czcionką na stronach tytułowych, kształtem przerywników, rozmieszczeniem ilustracji względem tekstu i w obrębie tomów oraz odrębną dla każdego z dwóch tomów numeracją stron. Nie ma w nim planszy z głogiem (Aubépine), ale jest plansza z balem (Bal). Oba tomy oprawione są w kartonowe okładki, oklejone papierem marmurkowym. Wewnątrz zachowały się nieliczne bibułki przekładkowe, chroniące ilustracje. Tom pierwszy oznaczony jest sygnaturą III 61712, tom drugi III 61713.

Dorota Polak, Biblioteka Muzeum Narodowego we Wrocławiu

— #zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
 

print