Intrygujące!
„Tajemnicze znaki na dawnych księgach”

Barbara Fercowicz

Sygnet drukarski lub wydawniczy – w języku francuskim signet oznacza znak, sygnał, w łacińskim signo – pieczętuję, oznaczam – to znak, godło drukarni, wydawnictwa lub rzemiosła.

Jak to z pierwszymi znakami było? Początki sięgają czasów mitycznych. Pewnego dnia Hermes – w mitologii greckiej bóg podróżnych, kupców, pasterzy, ale i złodziei – sprytnie myląc ślady, ukradł bratu stado krów. Kiedy kradzież się wydała, na przeprosiny podarował bratu lirę z jelit cielęcych i skóry węża, czym zdecydowanie złagodził gniew Apolla. W zamian otrzymał laskę z leszczyny, która miała cudowną właściwość łagodzenia sporów i godzenia nieprzyjaciół. Kiedy Hermes wrzucił ją między dwa walczące ze sobą węże, te natychmiast przestały się gryźć i zgodnie oplotły się dookoła laski, nachylając ku sobie głowy. Tak powstał kaduceusz, z którym Hermes nigdy się nie rozstawał. Znak ten był często wykorzystywany przez drukarzy jako element sygnetu.

Sygnety drukarskie zaczęto stosować, aby rozróżnić druki (książki) w poszczególnych oficynach wydawniczych, drukarniach. Krótko mówiąc, taki sygnet był symbolem i znakiem rozpoznawczym, który miał za zadanie identyfikować drukarza, często też właściciela drukarni lub wydawcy, który nie był drukarzem. Zaczęto go również używać z bardzo prozaicznego powodu. Chodziło przede wszystkim o to, by uchronić się przed „nieautoryzowanym” przywłaszczeniem zysków płynących ze sprzedaży druków w danym wydawnictwie.

W dziejach sztuki drukarskiej pierwszy sygnet zastosowali Johann Fust i Peter Schöffer w 1462 r. w łacińskim 48-wierszowym wydaniu Biblii. Choć badaczka polskich sygnetów drukarskich Katarzyna Krzak-Weiss uważa, że autentyczny jest sygnet Schöffera i Fusta odbity w wydanym już w 1457 r. Psałterzu mogunckim. Ten historyczny sygnet przedstawia dwie tarcze herbowe zwisające z gałązki. W polu tarczy po lewej ukazano znak X (grecki X – Chrystus) – Schöffera, w polu tarczy po prawej Ʌ (Logos) i trzy gwiazdy – Fusta. Sygnet Schöffera stosowali także drukarze z jego rodziny. Sam Peter Schöffer Starszy w latach swojej działalności wydawniczej wydrukował ponad 250 tytułów książek, a pamiętajmy, że były to pierwsze lata rzemiosła drukarskiego.

Naśladownictwa przyszły bardzo szybko. Już w 1478 r. norymberscy drukarze Johannes Sensenschmid i Andreas Frisner ozdobili własnymi sygnetami, nawiązującymi do sygnetu Schöffera i Fusta wydany przez siebie Psałterz. Znak Sensenschmida przedstawiał dwie skrzyżowane kosy (Sensenschmid – kowal wykuwający kosy) a znak Frisnera ukazywał pelikana – symbol Chrystusa.

Na początku, kiedy nie funkcjonowała jeszcze karta tytułowa książki, jaką znamy dziś, informacje o książce zawarte były w kolofonie na ostatniej stronie druku. Tam też umieszczano pierwsze sygnety. Po raz pierwszy na karcie tytułowej sygnet ukazał się w Herbariusie wydanym przez Petera Schöffera w 1484 r. Wydaje się oczywistym, że pierwowzorem sygnetów drukarskich były znaki używane wcześniej przez kupców i rzemieślników. Według Heinricha Grimma, znawcy problematyki, sygnetów drukarskich nie powinno łączyć się ze znakami handlowymi – godła impresorów (drukarzy) są według niego kompozycjami uduchowionymi, zawierającymi w sobie głębsze treści, silnie związane z osobą drukarza. Jednak wyraźnie widać, że pierwsze sygnety co do formy (jako tarcze herbowe) ewidentnie wzorowały się na heraldyce rycerskiej, co do treści nawiązywały do gmerków kupieckich i rzemieślniczych stosowanych od lat. Nie wyklucza to jednak głębszego sensu.

Z czasem w treści sygnetu pojawiły się sceny mitologiczne, symboliczne, religijne, figury geometryczne, sceny z życia codziennego. Głównymi elementami sygnetów występujących w starych drukach (wydane do 1800 r.) z kolekcji biblioteki MNWr obok inicjałów w formie gmerku, drukarza lub wydawnictwa (Schöffer i Fust, Saur i Berneri) są godła nawiązujące np. do nazwiska: Drach – smok, Petri – skała, Froschauer – żaba, Jonae – Jonasz i ryba, Meietti (w dialekcie znaczy proso) – kury dziobiące proso. Liczne są też sceny mitologiczne, motywy symboliczne i religijne: Ruff – Herkules z Cerberem, Elzewir czy Esstienne – drzewo oliwne i patriarcha, Herwagen – trójtorsowy Hermes, Plantin – wyłaniająca się z chmur ręka trzymająca cyrkiel (Bóg jako architekt świata), Saur i Berneri – Baranek zwyciężający smoka, Runge – Feniks, Rihel – Nemezis, Feyerabend – Fama.

Repertuar sygnetów był olbrzymi. Mogły się tam znaleźć symbole sztuki drukarskiej bądź wydawniczej – książka, gęsie pióro; alegorie nadziei – kotwica; alegorie wiary – wąż na krzyżu; symbole piękna – kwiaty; miłości bliźniego – serce; ziemi – globus. Sygnety zawierały w treści także widoki zamków, budowli czy miast, wyobrażenia okrętów, herby właścicieli oficyny wydawniczej lub godła miasta czy państwa, postacie zwierzęce (lwy, psy, łabędzie), postacie fantastyczne (smoki, jednorożce).

Sygnety zaopatrywano także w krótkie sentencje. Różnorodność treści zawartych w sygnetach może informować odbiorcę o przekonaniach religijnych, zainteresowaniach literackich czy artystycznych typografa. Te miniaturowe dzieła sztuki graficznej odzwierciedlają ówczesne prądy literackie, estetyczne czy naukowe.

Sygnety drukarskie wykonywane były głównie techniką drzeworytu i miedziorytu, nierzadko projektowali je znani graficy. Sygnet Nicolausa Schilla, drukarza i wydawcy z Lipska, wykonał uznany artysta-grafik Bartłomiej Strachowski. Wyjątkowy i pełen treści sygnet symbolizuje trud sztuki drukarskiej. Przedstawia putto ozdobione laurem, trzymające poduszki do tuszu, obok kaszty na czcionki. Po prawej widzimy ul z wylatującymi z niego pszczołami, co z pewnością symbolizuje wiedzę i mądrość płynącą z książek na cały świat. Na szarfie u góry motto NON SIBI „nie dla siebie”.

Drukarze i wydawcy tamtych czasów byli wyjątkowymi twórcami. Często z wykształceniem uniwersyteckim, znający wiele języków, w tym grekę i łacinę. Przyjaźnili się z wybitnymi myślicielami i naukowcami, których dzieła wydawali. Korektorami wydawanych przez nich dzieł byli zwykle uznani badacze, a często sami drukarze. Wyjątkowa i owocna była przyjaźń Erazma z Rotterdamu i jego wydawcy Johanna Frobena z Bazylei, w którego sygnecie znajduje się kaduceusz trzymany przez dwie dłonie wyłaniające się z chmur. Dwa węże symbolizują mądrość i równowagę sił. A gołąb na szczycie mówi o potrzebie pokoju…

Mam nadzieję, że ta krótka opowieść o tym, jak obraz i treść symbolizujące drukarza i jego życie były przed laty przedstawiane w niewielkich, lecz pełnych alegorii sygnetach, sprawi przyjemność wszystkim kochającym książki, w tym oczywiście bibliotekarzom – tuż przed ich świętem obchodzonym 8 maja.

Barbara Fercowicz, kierownik biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu
6 maja 2022

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print