Intrygujące!
„Przygody pewnej salamandry”

Jakub M. Łubocki

Buty to podstawa. Na nich opiera się cały współczesny człowiek (jeśli tylko chce wyjść z domu). Dlatego buty są szczególnym przedmiotem zainteresowania: chcemy by były jednocześnie trwałe, eleganckie, wygodne, wytrzymałe, modne…

Znaleźć odpowiednie obuwie nie jest łatwo, a jednak najczęściej mamy więcej niż jedną parę. Ba, niektórzy mają osobne pomieszczenia przeznaczone wyłącznie do przechowywania swojej kolekcji butów. Doskonale wiedzieli o tym szewcy oferujący obuwie, którego klient być może nie potrzebuje, ale które na pewno chciałby posiadać. Tak powstała różnorodność modeli, fasonów, materiałów, technik wykończenia i zdobnictwa.

W XIX wieku uprzemysłowienie produkcji doprowadziło do pojawienia się nowego rodzaju klienta: klient masowy. Handel rzemieślniczy opierał się głównie na bezpośredniej relacji twórca–klient – handel przemysłowy najczęściej nie miał możliwości zbudowania takiej relacji, należało zatem wymyślić, jak przekonać klienta do zakupu produktów właśnie tej fabryki. Tak narodził się Lurchi.

W 1885 roku, w wieku 23 lat, Jakob Sigle zakłada w Kornwestheim (w południowych Niemczech nieopodal Stuttgartu) firmę szewską, która w 1904 roku przyjmuje chronioną patentem nazwę Salamander.

Firma rozwijała się pomyślnie, a dzięki oparciu sprzedaży na sieci własnych markowych sklepów (do tej pory dystrybucja wyrobów odbywała się głównie dzięki współpracy z indywidualnymi sprzedawcami), osiągnęła sukces: w 1914 roku zatrudniała 2880 pracowników produkujących ponad 2 miliony par butów.

Markowe salony święcą triumfy. Zadowolone klientki i klienci chętnie spędzają czas, dokonując wyborów, które na lata mają zapewnić im pewny chód i niewzruszoną postawę. Tylko jeden rodzaj klienta jest nadąsany. Dzieci. Kiedy rodzice przebierają w półbutach, kozakach i czółenkach, dzieci się nudzą (firma Salamander obuwie dziecięce wprowadzi do swojej oferty dopiero w 1949 roku). Właściciele firmy nie mogą dopuścić do tego, aby niezadowolenie latorośli wpłynęło na rezygnację z zakupu. Wpadają więc na genialny pomysł: dajmy młodszej klienteli coś, co ją zainteresuje – wtedy sama będzie namawiać rodziców na wizytę w salonie Salamandra.

Akurat w latach 30. XX wieku komiks przeżywał rozkwit na fali popularności amerykańskich comic strip – rozrywki łączącej fabułę z ilustracją w sposób prosty, a jednocześnie niebanalny. A więc komiks, a że firma nazywa się Salamander, wybór jego głównego bohatera jest więcej niż oczywisty. W ten sposób w 1937 roku ukazuje się pierwszy zeszyt przygód Lurchiego.

Lurchi to salamandra plamista (Salamandra salamandra), która wraz z grupą przyjaciół – żabą Hoppsem, najbliższym kompanem podzielającym pragnienie przygód, krasnoludkiem-majsterkowiczem Pipingiem, nieśmiałą i niezdarną myszą Mäusepiep, safandułowatym jeżem Igelmannem, kumakiem górskim Unkerichem, który jest policjantem ceniącym sobie swobodny styl życia z dobrym jedzeniem i dużą ilością odpoczynku – przeżywa rozmaite historie opisane w kolejnych komiksach wydawanych jako broszurki zatytułowane Lurchis Abenteuer. Das lustige Salamandergeschichten (Przygody Lurchiego. Wesołe historie salamandry).

Z miejsca postać Lurchiego i rzeczy związane z nim stały się w Niemczech kultowe i do dziś stanowią przedmiot kolekcjonerskich poszukiwań. Lurchi doczekał się co najmniej 157 zeszytów przygód, wznawianych wielokrotnie tak w pojedynczych zeszytach, jak i w antologiach – ostatnie 5-tomowe wznowienie antologii pochodzi z 2020 roku. Popularność historyjek była tak ogromna, że za komiksami powstały słuchowiska radiowe, nagrania dźwiękowe, kolorowanki, zabawki, figurki… Dość powiedzieć, że muzeum miejskie w Kornwestheim zorganizowało osobny dział poświęcony tej sympatycznej salamandrze. Wynika to z faktu, że Lurchi ma szeroką rzeszę czytelników-fanów i kolejnemu już pokoleniu postać ta towarzyszy od wczesnej młodości.

Dział Sztuki Wydawniczej Muzeum Narodowego we Wrocławiu otrzymał niedawno w darze jeden zeszyt przygód Lurchiego. Zeszyt 11. przedstawia historię Lurchiego i jego przyjaciół w młynie wodnym. Wielobarwnej sekwencyjnej historii obrazkowej (tak fachowo definiujemy komiks) towarzyszy dwułamowy tekst złożony niemieckim krojem pisma szkolnego (Lateinische Ausgangsschrift w formie z 1953 roku).

W tak długich dziejach wydawniczych za kolejne zeszyty komiksów odpowiadały różne osoby. Autorem tekstu 11. zeszytu An der Mühle  był Erwin Kühlewein (ur. 13.03.1915 w Ludwigsburgu, zm. 12.11.1971 w Stuttgarcie – kierownik ds. reklamy w Salamander AG), a zilustrował go Heinz Schubel (ur. 22.01.1906 w Langenöls – dziś to podjeleniogórska Olszyna, zm. 11 grudnia 1997 w Stuttgarcie). Do zbiorów Działu trafiło wydanie 4. z czerwca 1963 roku (poprzednie wydania ukazały się w marcu 1955, sierpniu 1960 i czerwcu 1961), które było ostatnią samodzielną wydawniczo edycją tej historii. Kolejność wydania ma istotne znaczenie, bowiem wpływa na cenę poszczególnych zeszytów na rynku antykwarycznym: przykładowo pierwsze wydanie zeszytu nr 1 (Im Wald 1), a więc jeszcze przedwojenne, osiągało ceny 300 €, kiedy pierwsze powojenne już tylko 150 €, a wznowienia z lat 60. XX wieku – 15 €. Pełną listę pierwszych 150 numerów opracował Werner Fleischer (Checkliste: 150x Lurchi, „Sprechblase”, 2013 [R. 38], nr 227, s. 84–85).

W tym roku Lurchi będzie obchodził 85. urodziny. Jak na postać, która miała być po prostu reklamą butów, Lurchi przeżył życie godne niejednego bohatera kanonu literackiego. I choć Lurchis Abenteuer. Das lustige Salamandergeschichten nie były same w sobie nowatorskie, ponieważ w latach 30. XX wieku rymowane historyjki obrazkowe jako darmowe upominki firmowe stanowiły standardowy chwyt marketingowy, to zarówno na poziomie formalnym, estetycznym, jak i fabularnym stały na wysokim poziomie. Zwłaszcza te autorstwa tandemu H. Schubel/E. Kühlewein uznawane są za zeszyty należące do „okresu klasycznego”, „złotego wieku” przygód Lurchiego. To ważne, że element tego fascynującego zjawiska kulturowego, badanego przez profesjonalistów – literaturoznawców, kulturoznawców, medioznawców, a nawet badaczy gender studies – został włączony do zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Jakub Maciej Łubocki, Dział Sztuki Wydawniczej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu
2 lutego 2022

■ Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print