Intrygujące!
„Osobliwości kleczkowskiej Temidy”

Artur Hryniewicz

Podczas pracy nad katalogiem kolejnej części zbiorów sfragistycznych zaintrygował mnie tłok pieczętny niestniejącej już podświdnickiej miejscowości o polskiej nazwie Kleczków (niem. Kletschkau).

Jest to jedyny wiejski tłok sądowy w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu sprzed roku 1700, jednak to nie ta jego właściwość wpłynęła na moje nim zainteresowanie. Ale może najpierw o samej miejscowości.

Wioska o tej nazwie położona była po wschodniej stronie miasta na prawym brzegu rzeki Bystrzycy (niem. Weistriz). Była to klasyczna wieś ulicówka. W obrębie miasta od 1852 r., obecnie ul. Kliczkowska (il. 1).

Według Friedricha Alberta Zimmermanna, śląskiego geografa i urzędnika państwowego, znanego głównie z trzynastotomowej publikacji z końca XVIII w. pt. Beÿtrage zur Beschreibung von Schlesien, wieś ta na przestrzeni wieków nazywana była Kleskow, Kleschow, Klepcowe, czy też Kleschgau. Natomiast Konstanty Damrot, duchowny, poeta, pisarz i górnośląski działacz społeczny, w swojej książce Die älteren Ortsnamen Schlesiens, ihre Entstehung und…, z 1898 r., nazwę niemiecką Kletschkau wywodzi od staropolskiej Kleszczów.

Jednak w przeciwieństwie do Konstantego Damrota, który podaje tylko prosty ciąg chronologiczny „Kleszczów – Kletschkau – Schweidnitz”, Friedrich A. Zimmermann stara się wykazać etymologiczne pochodzenie najstarszej formy nazwy tej wioski. Otóż według niego związana jest ona w dużym stopniu z polderowym obszarem oddzielającym miasto od wioski oraz z samym głównym nurtem rzeki Bystrzycy i jej licznymi odnogami (il. 2).

Dzieli nazwę na dwie części, wydzielając słowa Klacza oraz Gaj. Pod tym pierwszym rozumie samicę konia, czyli klacz (potocznie zwaną także kobyłą), a pod drugim – mokradła o charakterze wyspiarskim porośnięte krzewami i drzewami. Z tego tworzy Klaczy Gaj, czy też Kobyli Gaj, i tłumaczy to na język niemiecki jako Stuttenwerder, czyli Kobyla Wyspa.

Według słownika Wahring Deutsches Wörterbuch autorstwa Gerharda Wahriga, wydanego w Monachium w 1986 r., słowo Gau oznacza obszar bogaty w drzewostan i wodę; (w j. średnio-wysoko-niemieckim gou, göu; w j. staro-wysoko-niemieckim gewi, gouwes; w j. germańskich gawaja – okolice wodniste).

Pierwszymi właścicielami Kleczkowa byli panowie z Wierzbnej, następnie w źródłach archiwalnych pojawia się mieszczanin świdnicki Henryk, zwany de Amore, po nim rycerz von Reichenbach, odsprzedający tę wieś księciu Bolkowi II Małemu (Świdnickiemu), który na tym obszarze założył Zwierzyniec (niem. Thiergarten), aby mieć blisko do terenów łowieckich.

W okresie późniejszym właścicielami wsi stają się bracia Franz i Niklas Tschech, następnie Niklas von Seidlitz oraz Gregor von Logau, po czym Ticze Schindel z Witoszowa. W końcu poprzez syna tego ostatniego, George’a Schindela, wieś staje się własnością gminną Świdnicy, co potwierdzone zostaje w roku 1493.

I tu powracamy do typariusza sądowej pieczęci wsi Kleczków z roku 1687 (il. 3 i 4).

Wykonany został wraz z uchwytem z jednego kawałka mosiądzu; odlanego, toczonego, rytego i cyzelowanego. To, co nas w nim interesuje najbardziej, to dwuczęściowa nazwa wsi w legendzie napieczętnej i barokizująca forma przedstawienia napieczętnego.

Brzmienie legendy napieczętnej wygląda następująco: KLETSCH • KAVER • GERICHTS • SIEGEL. Widzimy więc od razu, że jest to potwierdzenie rozważań Friedrich A. Zimmermanna na temat etymologicznego pochodzenia nazwy Kletschkau: Kletsch to Klacza, a Kav to Gaj. Mamy nazwę dwuczęściową, której podział zanika już w następnym stuleciu.

Na typariuszu pieczęci sądowej Kleczkowa z 2. poł. XVIII w. znajduje się napis: KLETSCHKAUER GER[ICHTS] SI[E]GEL (il. 5).

Drugi ważny element kleczkowskiej pieczęci to przedstawienie napieczętne. Z pozoru typowe – kobieta trzymająca w jednej ręce dwuszalkową wagę, a w drugiej podniesiony do góry miecz – czyli klasyczne przedstawienie Temidy, bogini greckiej personifikującej Sprawiedliwość. Jednak w przeciwieństwie do wielu takich wizerunków z wiejskich pieczęci sądowych Dolnego i Górnego Śląska nie jest ubrana w standardowy regionalny strój kobiecy tego czasu, lecz w dworską lub patrycjuszowską dwuczęściową suknię barokową, zupełnie nieprzystającą do chłopskich realiów (il. 6).

Jeżeli spojrzymy na przedstawienia Temidy z młodszego tłoka pieczęci kleczkowskiej (il. 5), czy też z typariuszy sądowych Sławęcic z ok. 1810 r. (il. 7), Wągrody z 2. poł. XVIII w. (il. 8) [obie miejscowości w pow. górowskim] oraz tłoka z 2. poł. XVIII w. dawnej wioski Ulbersdorf, wchłoniętej później przez Chojnice (il. 9), to możemy dopatrzyć się na nich elementów typowego śląskiego stroju ludowego; pasiastych spódnic (sukni), fartuchów zwanych zapaskami, a także elementów przedniego wiązania górnych części tych „spódnico-sukni”, tj. staników zwanych opleckami. A i te elementy nie są zbyt częste, gdyż zazwyczaj takie przedstawienia napieczętne są sprowadzone do konturowego zarysowania samej postaci kobiecej trzymającej wagę raz w swojej prawej ręce, a raz w lewej (to samo dotyczy miecza).

Zazwyczaj jednak w prawej. Podobnie jest z opaską na oczach – czasami jest, ale częściej jej nie ma. Dotyczy to właśnie wizerunku Temidy kleczkowskiej z 1687 roku. Zamiast niej mamy tu do czynienia z niezwykle finezyjną peruką zdobiącą jej głowę. Skąd więc ta niezwykła wytworność?

Bliskie położenie wioski od miasta Świdnicy i jej topograficzna atrakcyjność już w XIV wieku zwróciła uwagę księcia świdnicko-jaworskiego Bolka II. Od początku XVI wieku, po przejęciu tej miejscowości przez miasto, poszczególne jej parcele znalazły się w kręgu zainteresowań zarówno rodzin szlacheckich, jak i co bogatszych kupców świdnickich. Jan Sinapius, śląski historyk, dramatopisarz i pedagog, w drugim tomie swojego heraldycznego dzieła Schlesische Curiositäten, darinnen die ansehnlichen Geschlechter des Schlesischen Adels… z 1728 roku, wzmiankuje w kontekście tej miejscowości „Herr Georga Wentzla von Gellhorn zu Kletschkau im Schweidnitzischen”, urodzonego w roku 1649, a zmarłego w 1702.

Tak więc się złożyło, że powstanie omawianego tłoka pieczętnego przypadło na drugi, dojrzały już okres życia wzmiankowanego szlachcica. Czy był to tylko przypadek?

Jak spojrzymy na wschodni fragment planu Świdnicy i jej najbliższych okolic z 1756 roku (il. 10), to ukaże nam się wieś Kleczków w całej swojej rozciągłości z licznymi ogrodami, spośród których niektóre z całą pewnością nie miały tylko charakteru gospodarczego.

Johann Wilhelm Andreas Kosmann, filozof i pedagog, pisze w 1786 roku w swoim podręczniku dla młodzieży, zatytułowanym Die Geschichte der Stadt Schweidnitz, że we wsi Kleczków, położonej nieopodal Bramy Dolnej i przylegającego do niej przedmieścia, znajduje się piękny ogród, który w regionie świdnickim jest jedynym tak doskonałym w swoim rodzaju. Kupiec Hanko, będący właścicielem tego arcydzieła sztuki ogrodniczej, nie wzbrania do niego dostępu, przez co staje się on miejscem znaczących wydarzeń towarzyskich. To właśnie tutaj znany kantor Rohleder zaśpiewał po raz pierwszy, przy ogólnym aplauzie, swoją najpopularniejszą pieśń.

Świadczy to najlepiej o stopniowo rozwijającej się od pocz. XV wieku w tej podmiejskiej miejscowości, malowniczo położonej na wyższym prawym brzegu rzeki Bystrzycy, jej nowej rekreacyjno-towarzyskiej i kulturowej funkcji. A że dedykowana ona była okolicznej szlachcie i świdnickiemu patrycjatowi, to nietypowe przedstawienie napieczętne kleczkowskiego typariusza z 1687 roku może być najlepszym tego dowodem.

Artur Hryniewicz, kustosz w Dziale Numizmatyczno-Sfragistycznym MNWr
14 lipca 2021

■ Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print