Intrygujące!
„O unikatowej płaskorzeźbie z Ostrowa Tumskiego”

Barbara Andruszkiewicz

Z dzisiejszej pandemicznej perspektywy działo się to dawno, dawno temu, w zupełnie odmiennej rzeczywistości roku 2019 (do której wszyscy tęsknimy!), gdy moja muzealna koleżanka Izabela Trembałowicz-Chęć (której serdecznie za to dziękuję!), przesłała mi link do zdjęcia przedstawiającego płaskorzeźbę wmurowaną w hol Pałacu Arcybiskupiego (dawnego domu prepozytora) na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu.

Na bardzo ciemnym, wyglądającym na brąz reliefie widniały lwy oraz ludzie zamknięci na arenie, a więc najpewniej temat obrazujący prześladowania pierwszych chrześcijan w cesarstwie rzymskim. Płaskorzeźbę zobaczyłam wtedy po raz pierwszy. Wspólnie wstępnie założyłyśmy z koleżanką, że z uwagi na nieco secesyjną stylistykę praca pochodzi prawdopodobnie z przełomu wieków XIX i XX. Na internetowym zdjęciu w prawym dolnym rogu widoczne było coś na kształt sygnatury, ale nie dało się jej dokładnie odczytać.

Lwy od razu skojarzyły mi się z twórczością berlińskiego rzeźbiarza animalisty Augusta Gaula (1869–1922), którego prace miałam okazję podziwiać podczas wizyt w niemieckich muzeach. Ponieważ jednak wtedy: a) rozmawiałyśmy z Izabelą w dość intensywnym czasie zamykania wystawy „Wyrzeźbiony Wrocław”, b) do Pałacu nie da się ot tak wejść – odłożyłam zdjęcie do folderu „autor do ustalenia” i (co przyznaję ze wstydem) zapomniałam o reliefie na prawie rok.

Zrządzeniem losu płaskorzeźba sama o sobie przypomniała przy okazji pamiętnego zawieszenia Facebooka, kiedy to system przy lockdownie i zwiększonym ruchu w sieci nie podołał obciążeniu – szczęśliwie dla mnie na ekranie pojawił się wtedy stary wątek rozmowy na ten temat. Przyjrzałam się płaskorzeźbie jeszcze raz i – jako że podobieństwa do lwów Gaula wydawały mi się wciąż oczywiste – postanowiłam (w istniejącej opresji covidowej) zacząć od „wujka Google’a”, wpisując: „Gaul Löwen relief”.

Moje podejrzenia okazały się słuszne, bo w ten sposób natrafiłam najpierw na niemal identyczną gipsową płaskorzeźbę Augusta Gaula zatytułowaną Löwen und Christen in der Arena z 1897 r. w zbiorach Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie (podarowaną bezpośrednio przez artystę), a następnie na drugi gipsowy odlew – w berlińskiej kolekcji Nationalgalerie, przekazaną tam w roku 1938 przez Akademię Sztuk Pięknych w Berlinie.

Mamy więc trzy płaskorzeźby, które różnią się nieznacznie detalami – proszę zwrócić uwagę na ogon lwa na pierwszym planie: podwinięty na wersjach z Drezna i Berlina, wyprostowany na reliefie z Wrocławia. Również chusta leżąca przy głowie martwej kobiety widoczna jest jedynie na egzemplarzu berlińskim.

Ucieszona faktem, że we Wrocławiu zachowała się realizacja tak znakomitego artysty, pomyślałam o zebraniu informacji o znanych nam dziełach Gaula we Wrocławiu, pamiętając o kilku rzeźbach tego animalisty ze zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych – uroczych wizerunkach orangutana (1895) i pingwinów (1914), a także o głowie Gerharta Hauptmanna (1917), która niestety jako jedyna z wyżej wymienionych zachowała się do dzisiaj w kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

W trakcie poszukiwania informacji natrafiłam na postać wrocławskiego kolekcjonera Leo Lewina (1881–1965), którego imponująca kolekcja zawierała m.in. rysunki Rembrandta oraz obrazy van Gogha, Renoira i Moneta. Dzięki kontaktom z berlińskim marszandem Paulem Cassirerem (który ściśle współpracował z Gaulem) Lewin miał pokaźny zbiór dzieł rzeźbiarza, w tym jedyny kompletny zespół 15 figurek „Mały park zwierzęcy” (1914), a także wykonaną na zamówienie fontannę z łabędziami (1919) w ogrodzie swojej willi przy obecnej ul. Akacjowej.

Niestety Lewin na skutek problemów finansowych zmuszony był wyprzedać swoją kolekcję, czego śladem jest katalog aukcji z 1927 r. I tu niespodzianka! Okazało się, że wystawiono wówczas dobrze nam znaną płaskorzeźbę, z dopiskiem, że jest to jedyna istniejąca wersja w brązie oraz że dzięki tej pracy Gaul zdobył tzw. Rompreis, czyli stypendium przyznawane przez Akademię Sztuk Pięknych w Berlinie, umożliwiające rezydenturę w Rzymie.

Czyżby to był ten sam relief, który dzisiaj zdobi Pałac Arcybiskupi? By się o tym przekonać, trzeba było w pierwszej kolejności ustalić parę rzeczy – czy zgadzają się podane w katalogu wymiary, czy płaskorzeźba w pałacu faktycznie jest z brązu i wreszcie – czy istnieje jakikolwiek ślad, że relief z kolekcji Lewina mógł trafić w inne niż Ostrów Tumski miejsce?

Dzięki dopełnieniu formalności i uprzejmości Jego Ekscelencji Arcybiskupa przyszła pora na wizytę na Ostrowie. I tak oto udało się potwierdzić, że płaskorzeźba (chociaż wcale nie było to pewne i wymagało ekspertyzy konserwatorskiej) okazała się być faktycznie brązowa. W dodatku odczytanie sygnatur nie nastręczało już żadnego problemu: z łatwością można przeczytać w prawym dolnym rogu napis „A. Gaul. 1897.” oraz widniejący po lewej stronie, na ściętym narożu, stempel odlewni „Guss von H. Noack. / Friedenau”. Wymiary rozmijały się wprawdzie o parę centymetrów, ale jestem gotowa uznać to za niedopatrzenie przy edycji katalogu, który podawał również błędną datę powstania przy sygnaturze – 1896 zamiast 1897.

Jednocześnie wysłałam prośbę do berlińskiej Nationalgalerie o potwierdzenie informacji, że instytucja ta zakupiła przed wojną brązową płaskorzeźbę Gaula (sugestię taką zamieściła Magdalena Palica w publikacji Od Delacroix do van Gogha. Żydowskie kolekcje sztuki w dawnym Wrocławiu). W odpowiedzi uzyskałam informację, że niemieckie muzeum dysponuje jedynie gipsową wersją, która jest zarazem najwcześniejszą, oryginalną pracą konkursową złożoną przez artystę w ASP w Berlinie.

Co ciekawe, temat męczeństwa chrześcijan został wtedy w konkursie narzucony odgórnie – warto zatem zwrócić uwagę na to, jak „po swojemu” zrealizował go ów rzeźbiarz-animalista, czyniąc lwy właściwie głównymi bohaterami kompozycji.

Dzięki życzliwości i świetnej współpracy z Galerią Narodową w Berlinie dotarłam również do imponującej monografii Gaula autorstwa Josephine Gabler z 2007 r., gdzie przeczytałam więcej o trzech egzemplarzach – wspomnianych już gipsowych pracach z Berlina i Drezna, a także o brązowej płaskorzeźbie Leo Lewina, której obecne miejsce przechowywania dla tej badaczki było nieznane. Wiadomość o istnieniu reliefu na Ostrowie Tumskim berlińscy muzealnicy przyjęli z dużym zaskoczeniem i podekscytowaniem.

To wszystko sprawia, że możemy z niemal całkowitą pewnością stwierdzić, że płaskorzeźba w Pałacu Arcybiskupim jest właśnie tą znajdującą się niegdyś w kolekcji Lewina, a więc jedyną na świecie (!) brązową wersją tego reliefu autorstwa uznanego, renomowanego artysty, jakim był August Gaul.

Pozostaje jeszcze pytanie, na które na razie nie ma odpowiedzi – jak relief trafił na Ostrów Tumski? Czy został bezpośrednio zakupiony na aukcji w roku 1927? A może podarowany przez zwycięzcę licytacji? Lub też został tam umieszczony już w latach powojennych? Liczę na to, że tę zagadkę uda mi się rozwiązać w najbliższym czasie.

Barbara Andruszkiewicz, Dział Rzeźby XVI–XIX w. w Muzeum Narodowym we Wrocławiu
28 kwietnia 2021

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print