Intrygujące!
„Kto się podpisał na srebrnym ołtarzu?”

Jacek Witecki

Srebrny ołtarz wrocławskiej katedry pw. św. Jana Chrzciciela pozostawia niezapomniany ślad w pamięci każdego, kto miał okazję go zobaczyć. Jest jednocześnie świadectwem historii Wrocławia, wyspy Tumskiej i wspaniałej świątyni, której był dumą i ozdobą przez ponad trzy wieki. Kim byli dwaj jego twórcy, wrocławscy artyści, którzy na zlecenie biskupa Andreasa Jerina podjęli się pod koniec XVI w. zadania stworzenia tego niezwykłego dzieła?

Mistrz złotniczy Paul Nitsch otrzymał to prestiżowe zlecenie nie bez szczególnych powodów. Wybitny artysta złotnik i medalier, syn wrocławskiego miecznika, urodzony w 1548 r., mistrzem cechu został w 1573 r.

wybite jeden pod drugim dwa znaki
Znak mistrzowski złotnika Paula Nitscha (u dołu) oraz znak miejski Wrocławia

Dał się już wcześniej poznać jako autor cenionych sakralnych dzieł, a biskup Jerin zwracał się do niego w listach z szacunkiem jak do osoby wyższego stanu, powierzając mu zadania wykraczające poza typową relację fundatora i zleceniobiorcy, takie jak doradztwo w dziedzinie sztuki oraz zakupy cennych dzieł i trofeów myśliwskich przeznaczonych na prezenty dla cesarza.

Nitsch miał swoją pracownię przy ulicy Kuźniczej, gdzie sposobił także swoich sześciu synów do pracy ze szlachetnym kruszcem. Jeden z nich, Fabian, miał w przyszłości zrobić niemałą karierę, tworząc już jako samodzielny artysta wiele wspaniałych dzieł.

Paul Nitsch, jeden z prekursorów nowej renesansowej stylistyki i mistrz w tworzeniu plastycznych form rzeźbiarskich, otrzymał od biskupa Jerina wyjątkową szansę zapisania się na kartach historii jako autor srebrnego ołtarza, który przyniósł mu sławę oraz niemały majątek.

Zgodnie z powszechnie stosowaną procedurą Nitsch znakował swe dzieła, wybijając na nich inicjały PN potwierdzające jego autorstwo. Obok nich przedstawiciel starszyzny cechu złotników, pełniący funkcję miejskiego probierza, umieszczał znak z literą W. Świadczył on o właściwej próbie srebra, a także o jakości dzieła, za które miasto Wrocław przyjmowało odpowiedzialność. Te niewielkie znaki, wybite tzw. puncyną, zobaczyć możemy na niemal wszystkich srebrnych elementach ołtarza.

Tajemniczą postacią jest za to malarz Bartholomaeus Fichtenberger, podobnie jak Nitsch parafianin luterańskiego wówczas kościoła Marii Magdaleny. Wiemy o nim niewiele. Działał w latach 1561–1592, w 1585 r. uzyskał tytuł mistrzowski. Otrzymał też godność członka starszyzny cechu malarzy.

podpis z datą 1591poniżej
Sygnatura malarza Bartholomaeusa Fichtenbergera

Cykl obrazów ołtarzowych z katedry wrocławskiej pozostaje jego jedynym znanym dziś sygnowanym dziełem i sytuuje go wśród najwybitniejszych wrocławskich artystów swego czasu. Obrazy z ołtarza ukazują go jako wybitnego artystę, obeznanego ze sztuką niderlandzką i włoską oraz doskonałego portrecistę.

Tylko dzięki ołtarzowi katedralnemu wiemy jak Fichtenberger podpisywał swoje dzieła. Jego inicjały zobaczyć możemy na dwóch z obrazów ołtarzowych. W grupie poruszonych osób stojących przed kapłanem Zachariaszem i próbujących pojąć jego przesłanie tylko jeden mężczyzna nie patrzy w stronę biblijnego bohatera, lecz nawiązuje wzrokowy kontakt z widzem, zwracając ku niemu pogodne oblicze. Ten charakterystyczny zabieg malarski może wskazywać na ukryty autoportret malarza. Czy to rzeczywiście Fichtenberger?

po lewej fragment obrazu z kilkoma osobami, po prawej wykadrowana głowa
Domniemany autoportret Bartholomaeusa Fichtenbergera na jednym z obrazów ołtarza

Podczas prac konserwatorskich nad ołtarzem, kiedy oczyszczano jego srebrne elementy, rozmontowano części srebrnych figur i w ten sposób dostano się do niewidocznych wewnętrznych profili rzeźb. Odsłoniły się w ten sposób nietknięte wpływami zewnętrznymi i przez wieki ukryte powierzchnie, wyglądające jakby przed chwilą jeszcze pracował nad nimi renesansowy złotnik.

wykuty podpis na kawałku srebrnej blaszki
Sygnatura czeladnika z Kolonii wewnątrz figury ołtarzowej

Na niektórych z nich, nieprzeznaczonych dla oczu oglądających ołtarz, ukazały się ślady narzędzi, próbki stosowanych rylców, warsztatowe wprawki, a także – co było niemałym zaskoczeniem – tajemnicze sygnatury. Jak wiadomo, tylko kierujący złotniczą pracownią mistrz miał prawo opatrzyć dzieło swymi inicjałami. Uczniowie i czeladnicy musieli wiele lat czekać na ten przywilej, który uzyskiwali dopiero po zdobyciu tytułu mistrza i założeniu własnego warsztatu. Poprzedzone to było długą nauką i odbyciem nakazanej statutami cechu podróży związanej ze stażem w pracowniach znanych złotniczych centrów jak Augsburg czy Norymberga. Po szczęśliwym powrocie i zdaniu trudnego mistrzowskiego egzaminu stawali się pełnoprawnymi obywatelami swego miasta i mogli założyć własną firmę, co często łączyło się też z zawarciem małżeństwa.

Na jednej z odkrytych sygnatur widoczne są inicjały INW oraz nazwa miasta Kolonia wraz z próbą złotniczego rylca. Pozostawił je, zapewne dla potomnych, nieznany czeladnik, przybysz z odległej Nadrenii, pracujący nad srebrnym ołtarzem w warsztacie Paula Nitscha. Czy zrobił to za wiedzą mistrza? Nie było to zgodne z przyjętymi zasadami, ale być może chęć dyskretnego upamiętnienia się na tak niezwykłym dziele była silniejsza od rygorystycznych procedur. To dla nas tajemnicza wiadomość z przeszłości.

sygnatura IVK
Sygnatura jednego z wykonawców naprawy ołtarza w 1739 r.

W innym, podobnie ukrytym miejscu znajduje się kolejna sygnatura: inicjały IVK wraz z datą 1739. Odnosi się ona do anonimowego pracownika zaangażowanego przy naprawie ołtarza odbywającej się za czasów sufragana Daniela Eliasa Sommerfelda i zakończonej powtórną konsekracją dzieła, która przypieczętowała jego obecność w katedrze przez kolejne dwa wieki.

Gdy w 1905 roku elementy ołtarza miały być zaprezentowane na wielkiej wystawie dawnego złotnictwa we wrocławskim muzeum, prace konserwatorskie i naprawcze powierzono znanej pracowni złotniczej specjalizującej się w sakralnej metaloplastyce, a założonej przez Carla Isidora Schlossarka i z powodzeniem prowadzonej przez jego następców. Upamiętnia to kolejna wybita stemplem sygnatura.

podpis Renov. 1905, J. Schlossarek.
Znak pracowni złotniczej I. Schlossarek konserwującej ołtarz w 1905 r.

Niezwykłe dzieło sztuki angażowało i fascynowało kolejne generacje artystów, którzy – świadomi tego, że mają do czynienia z zabytkiem wyjątkowym – pozostawiali na nim cenne świadectwa swojej pracy. Uczynili tak również i współcześni konserwatorzy, lecz ślad ich obecności pozostawmy oczom przyszłych pokoleń.

W najbliższą sobotę zapraszamy na wydarzenia towarzyszące wystawie „Dwa ołtarze. Srebrne arcydzieła z wrocławskiej katedry” ➸

 

print