Intrygujące!
„Camera obscura”

Wojciech Rogowicz

William Blake napisał kiedyś wiersz o świecie ukrytym w ziarenku piasku. A świat i życie nie mogą  przecież istnieć bez światła. Gdyby więc tak złapać światło w jakąś pułapkę i spróbować opisać naturę i zachowanie jego promieni?

To już się wydarzyło wiele wieków temu, kiedy być może w mrocznej jaskini albo w ciemnej komnacie pokazano widzom wytworzone świetlne zjawisko.

Camera obscura, bo o niej teraz piszę, jest określeniem pochodzącym z łaciny, a oznaczającym zaciemniony pokój, ciemnię optyczną, lecz również światłoszczelną skrzynkę. Camera obscura można nazwać przestrzeń między obiektywem lub bardzo małym otworem a przeciwległą ścianą bądź matówką, na którą pada odwrócony, pomniejszony obraz rzeczywistości zewnętrznej.

Przez lata camera obscura ewoluowała w kierunku mniejszych rozmiarów, zmieniał się jej wygląd i przeznaczenie. Najprostsza forma camery mogła być już znana w starożytności. Stosowana była przez Arabów w końcu X w. do obserwacji rocznych torów, po jakich porusza się słońce, używana i ulepszana przez Leonarda da Vinci w XVI w. do dorysowywania przedmiotów, stosowana przez XVIII-wiecznych malarzy, np. Canaletta, głównie do określania prawidłowej perspektywy przy malowaniu wedut i widoków architektonicznych. Jest wreszcie camera obscura pierwowzorem aparatów fotograficznych, a współcześnie jego najprostszą wersją.

Dzisiaj w dobie wszechobecnej fotografii cyfrowej camera obscura, mimo swojej prostoty, jest nadal bardzo popularna. Jest wykorzystywana w fotografii artystycznej, ale również może być narzędziem do zaspokajania ludzkiej potrzeby eksperymentowania.

Poprzez możliwość skonstruowania aparatu w dowolnym kształcie i z dowolną liczbą różnej wielkości otworów lub szczelin, dzięki nietypowej perspektywie, nieskończonej głębi ostrości i predyspozycji do wyjątkowo długich czasów naświetlania, daje niecodzienne możliwości rozbudzenia wyobraźni.

Fot. Wojciech Rogowicz

W Muzeum Narodowym we Wrocławiu zajmuję się przede wszystkim fotografowaniem zabytków i dzieł sztuki. Oczywiście posiadam własny zbiór aparatów otworkowych najróżniejszych kształtów i rozmiarów. Mimo iż brałem udział w wielu wystawach fotograficznych, zarówno zbiorowych jak i indywidualnych, to jednak mnóstwo przyjemności daje mi budowanie pinholowych kamer. Projektuję je i konstruuję samodzielnie od podstaw albo wykorzystuję do ich budowy stare, uszkodzone aparaty fotograficzne, pudełka kartonowe, czy też puszki.

Nieczęsto znajduję inspiracje lub obiekty godne fotografowania camerą obscura, ale od lat zawsze na każdym dłuższym wyjeździe wypoczynkowym mam ze sobą podróżną torebkę z pinholowym aparatem, światłomierz i zestawem negatywów.

Fot. Wojciech Rogowicz

Moje konstrukcje, którymi wykonałem powyższe fotografie.

Wojciech Rogowicz, Pracownia Fotograficzna MNWr
20 lipca 2022

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print