Intrygujące!
„Apologia wieszaków, czyli metafizyka pracy w szatni”

Hubert Hanisz

Szatnia to pomieszczenie przeznaczone do przechowywania nakrycia wierzchniego zwiedzających. Kilka haczyków wbitych w deskę, lustro i lada. Można pomyśleć, że na tym się kończy definiowanie tej monotonnej przestrzeni.

Autor fotografii: Piotr Ziółek

Jednak w swoje prostocie i przyziemności szatnia skrywa esencjonalną dla muzeum interakcję. Jest to miejsce zetknięcia się strefy sacrum i profanum. Zwiedzający za pomocą rytualnego przekazania płaszcza oczyszcza się ze spraw doczesności, jego zmartwienia i ambarasy spływają kroplami deszczu po parasolce schowanej za ladą. Co więcej, rezygnuje z własnej ekspresji, przekazuje części swoje garderoby, a więc jednego z narzędzi do wyrażania siebie. Ściąga kapelusz w geście szacunku do artystów, których dzieła zaraz zobaczy.

Rola szatniarza w tym kontekście nie różni się od roli poety w społeczeństwie; obaj mają za zadanie rozebrać człowieka przed kontaktem ze sztuką, zmyć ze świadomości dotychczasowe sądy o świecie, odkryć nowa perspektywę. Epoché zaczyna się w momencie wręczenia plastikowej tabliczki z numerem. Szatniarz rzuca nowe światło na relacje podmiot-przedmiot, mianowicie udostępnia obserwatorowi wejście w zależność z nowymi obiektami, co może doprowadzić do wzbogacenia jego wewnętrznego świata. Namaszcza człowieka z mapką turystyczną na konesera twórczości dawnych mieszkańców Dolnego Śląska. Owa plastikowa tabliczka pełni też inne zadanie, jest amuletem odstraszającym telefony służbowe i myśli o życiowej wegetacji. Turysta, czując moralny ciężar amuletu w kieszeni, przypomina sobie o odpowiedzialności, która stała się jego udziałem, o bezpośrednim kontakcie z dziełem sztuki.

Szatniarski performance jest przygotowaniem do zwiedzania, obnażeniem się przed sztuką, rozbrojeniem się, aby śmiertelne strzały idei artystów trafiły bezpośrednio w serce. Oczywiście, rytuał ma swoje granice, nie chcemy doprowadzić do sytuacji, która bulwersowała między innymi dramaturga Bertolta Brechta – kiedy to widz jego teatru zostawiał w szatni swój mózg razem z melonikiem. Całkowity negliż zwiedzających nie jest pożądanym zjawiskiem w muzealnych murach, na ten luksus mogą sobie pozwolić jedynie eksponaty.

W Dniu Muzealnika z muzealnej szatni pozdrawia Hubert Hanisz
18 maja 2022

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print