Bibliofilski finał grzesznej miłości

„Ukończyłem prace nad wydaniem Twego poematu Wrzosy. Pisałeś go nie do druku – jako, częściowo nawet nie wysłane, listy do Umiłowanej – więc też odbiłem go na prawach rękopisu. Wydałem Ci go, byś nim mógł uczcić 2. rocznicę spotkania się z Nią, z swoją wielką tragedią (…). Książkę przyozdobiłem ośmiu reprodukcjami rysunków i szkiców Maryli. Ukazuje się w pięciu egzemplarzach”.

Czego dotyczy cała sprawa? Kim są trzy będące jej bohaterami postacie?

Głównym bohaterem jest autor poematu (a właściwie zbioru erotyków) – Emil Zegadłowicz (1888–1941), poeta, prozaik, dramaturg, tłumacz, koneser polskiej kultury ludowej. W oczach współczesnych jego działalność, postawa i poglądy oscylowały między ortodoksyjną religijnością i klerykalizmem a świętokradztwem, między moralną surowością a erotyczną rozwiązłością.

Taki obraz osoby Zegadłowicza był w dużej mierze pochodną jego powieści: Żywot Mikołaja Srebrempisanego (1927–1929), Zmory (1935), MotoryMartwe morze (1939). Skandalistą był Zegadłowicz nie tylko na kartach swoich utworów, w życiu prywatnym również trudno uznać go za wzór cnót. Jako mąż Marii Kurowskiej i ojciec dwóch córek nie stronił bowiem od romansów i pozamałżeńskich przygód.

Jedna z nich, przedostatnia w burzliwym życiu pisarza, rozpoczęła się w roku 1933, kiedy to do Gorzenia Górnego, gdzie znajdował się jego rodzinny dworek, przybyła (chyba nieprzypadkowo) niejaka Maryla Stachelska, druga z postaci tej historii, zawiedziona nieudanym małżeństwem rozwódka z trójką dzieci; osoba, której życie miało wszelkie szanse na utrwalenie jedynie w kilku urzędowych dokumentach. Stało się jednak inaczej.

Zafascynowana twórczością pisarza, zawładnęła na blisko trzy lata nie tylko jego duszą… Efektem burzliwego, pełnego miłosnych uniesień związku jest właśnie cykl erotyków Wrzosy, który najpewniej ze względu na swój kontekst i charakter pozostałby jedynie w rękopisie, gdyby nie trzecia postać niniejszej opowieści – Jan z Bogumina Kuglin.

Ten artysta drukarz, bibliofil i kolekcjoner książek, którego zbiór – mówiąc nawiasem – stał się zaczątkiem Działu Sztuki Wydawniczej, wydawca wielu dzieł Zegadłowicza, a prywatnie jego przyjaciel, może nawet w pewnym sensie powiernik, postanowił nadać materialny kształt Wrzosom, wydając je w liczbie 5 egzemplarzy, w serii „Biblioteka Jana Kuglina”. Swoją wdzięczność Maryla i Emil wyrazili szczerymi podziękowaniami wpisanymi na przedtytułowej karcie książki.

Tak kończy się zawarta między okładkami poematu historia trojga ludzi, których emocje dawno już zgasły, tak jak oni sami…

Dziś dostęp do treści poematu mają wszyscy chętni, gdyż został on po 1985 r. oficjalnie wydany, jednak do egzemplarzy z roku 1935 zajrzeć mogą jedynie nieliczni…

Wojciech Kaczorowski, Dział Sztuki Wydawniczej Muzeum Narodowego we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print