Egypt revival – figuralny piec Josepha Mattersbergera

Oglądany z daleka posąg Egipcjanki, z bliska zaskakuje – bynajmniej nie starożytnym stylem, lecz… fragmentem metalowej rury wystającej z pleców postaci. Żelazny piec w formie rzeźby?! Wydawałoby się surrealne, a istnieje naprawdę.

Figuralny piec z ok. 1800 roku z pracowni rzeźbiarskiej Josepha Mattersbergera (1754–1825) jest jednym z najbardziej zaskakujących zabytków w kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Z jednej strony wynika to z formy dzieła. Ciało kobiety wykonane zostało z żeliwa i mosiądzu, w rzeźbie zaś niegdyś płonął ogień. Z drugiej zaś intryguje egiptyzujący strój. Niebagatelny jest również sposób wyeksponowania rzeźby – ciemne ciało kobiety ustawione zostało na tle jasnej, kontrastującej ściany, w dodatku wieńczy jeden z dłuższych korytarzy muzealnej galerii. Łatwo dać się zwieść pozorom i niespodzianka jest tym większa.

Wobec XIX-wiecznej mody na Egipt, jaka ogarnęła Europę po podbojach Napoleona z lat 1798–1801, kształt pieca z tego okresu nie jest niczym zaskakującym. Ów trend Egypt revival uwidacznia się zarówno w sposobie zaprezentowania postaci: stojącej i statycznej, jak i w hieratycznym jej charakterze – sztywność przedstawienia odwołuje to do kanonicznych wizerunków rzeźbiarskich znanych ze starożytnego Egiptu.

Kolejnym elementem egipskiej stylizacji jest strój postaci. Kobieta ma na sobie długą, przylegającą do ciała suknię – rozpoznawalną zaledwie po pasie oraz oblamowaniu na dole. Delikatny, wręcz niewidoczny materiał, z którego jest wykonana, opinia sylwetkę. Stroje wykonane w taki sposób były charakterystyczne dla mody Nowego Państwa – w lekkie tkaniny oblekała się ówczesna arystokracja, są też widoczne w ikonografii przedstawiającej bóstwa. Postać Egipcjanki ma odkryte piersi z nakładkami w kształcie kwiatów na sutki. W starożytnych strojach znany jest typ sukni z wysokim stanem sięgającym pod biust, z paskami przesłaniającymi gors. W przypadku rzeźby-pieca jest to jednak bardziej XIX-wieczna interpretacja i stylizacja niż rzeczywiste oddanie dawnego egipskiego ubioru.

Dodatki, które uzupełniają wizerunek kobiety, to bransolety na ramionach, kolia oraz ozdobny pasek. Znajdują się na nich trzy rodzaje ornamentów – kwiaty, esowata linia i nachodzące na siebie łuki. Wyłącznie rośliny nawiązują do starożytnych wzorców. Na sukni znajduje się również wykonany z mosiądzu pionowy pas, który zasłania łono kobiety. Są na nim symbole à la egipskie, jednakże nie jest to prawdziwe pismo hieroglificzne. Wśród symboli można wyróżnić przedstawienie znaków zodiaku – Bliźniąt, Byka oraz Koziorożca, co nawiązywało np. do dekoracji sklepienia świątyni w Denderze, ukazującej astronomiczną mapę nieba. Symbole zdobiące „wrocławską” Egipcjankę należy jednak odczytywać w kategorii „esów-floresów”, które przyjęły tylko kształt znaków egipskich, przez wieki uznawanych przecież za magiczne.

Wyraźnie starożytnym elementem są za to peruka w formie mocno skręconych, kaskadowo ułożonych loczków oraz sępia czapka. Nakrycie głowy przyjmujące kształt tego ptaka jest kluczowe przy rozważaniach o inspiracji dla posągu klasycznymi wizerunkami Izydy.

To właśnie owa bogini i jej kapłanki były prawzorem dla kariatyd w projektach Charles’a Perciera z około 1800 r. czy Pierre’a-Philippe’a Thomire’a i Jacoba Frèresa z lat 1800–1810. Do naszych czasów zachowały się m.in. dwie XIX-wieczne konsole z kariatydami, jedna jest elementem wystroju w Grand Trianon w Wersalu, druga zaś pojawiła się jakiś czas temu na aukcji antyków domu La Pendulerie Rive w Paryżu.

Liczniejsze są za to kandelabry w kształcie egipskich posągów. Na fotografii z 1930 roku znajduje się jedna z takich realizacji ➸ która zdobiła wnętrze Zamku Królów Pruskich we Wrocławiu (ob. Muzeum Miejskie). Inne wersje pojawiają się w ofercie domów aukcyjnych ➸ Sotheby’s, Christie’s czy Richard Redding Antinques. Popularność, jaką cieszyły się w XIX-wiecznej Europie projekty à la egipskie, przekładała się na dużą liczbę takich rzeźb – jednak tylko w Muzeum Narodowym we Wrocławiu można obejrzeć unikat autorstwa Josepha Mattersbergera jakim jest posąg i piec w jednym.

Roksana Łajkosz, studentka historii sztuki oraz studiów śródziemnomorskich UWr, praktykantka w MNWr

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print