Dwie adoracje z Barda

5 – 30 listopada 2014

MUZEUM NARODOWE WE WROCŁAWIU
MIASTO I GMINA BARDO
SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ W BARDZIE

Pierwszy – po przeprowadzonej konserwacji – pokaz dwóch obrazów z pracowni Michaela Willmanna: „Święta Jadwiga” i „Pokłon Trzech Króli” pochodzących z bazyliki Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Bardzie. Miesięczna prezentacja w Muzeum Narodowym we Wrocławiu to okazja, by z bliska przyjrzeć się dziełom na co dzień zdobiącym ołtarze bardzkiej świątyni i trudno dostępnym dla zwiedzających.

Okazją do pokazu we Wrocławiu stała się konserwacja obrazów, która wymagała zdemontowania ich i przewiezienia do Krakowa, do pracowni konserwatorskiej Marcina Ciby.

– Wykorzystujemy moment pomiędzy opuszczeniem przez te malowidła pracowni konserwatorskiej a ich powrotem do wnętrza świątyni i ponownym umieszczeniem w nastawach ołtarzowych – wyjaśnia Marek Pierzchała, kurator prezentacji. Pokaz we wnętrzach muzealnych daje szansę przyjrzenia się tym dziełom bliżej, rozsmakowania w ich walorach malarskich. Konsekwencją tych oględzin będzie być może weryfikacja istniejących wokół nich kontrowersji na temat autorstwa, w której to kwestii badacze znacznie się różnią.

 

Pochodzące z Barda płótna nie są sygnowane, nie istnieją też przekazy historyczne określające czas ich powstania. Przypuszcza się, że namalowane zostały pomiędzy1678 a 1698 r. Na związki z pracownią willmannowską wskazują jednoznacznie efekty malarskie, rozwiązania kompozycyjne i technologiczne.
Zdaniem Marka Pierzchały uważny widz dostrzeże jednak liczne niespójności i odmienności pomiędzy dziełami, oraz wewnątrz jednego z nich:

– Namalowana z wyraźnym wysiłkiem, dominująca w jaskrawym świetle Matka Boska (obraz „PokłonTrzech Króli”) niezbyt przypomina Madonny Willmanna. Wokół tej postaci odnajdziemy jednak liczne, wirtuozerskie popisy ręki, która naznaczyła obraz nielicznymi tylko lśnieniami impastów, (…) płynnymi ruchami pędzla bardziej narysowała niż namalowała gęstniejące cienie określające i modelujące sylwetki postaci z królewskich orszaków, czy stojącego za Marią św. Józefa. Wydaje się więc, że mistrz dokończył szybko, niezbyt dobrze zapowiadające się dzieło swego pomocnika.

Natomiast bez wątpienia przez samego Willmanna namalowany został obraz „Święta Jadwiga”, o czym świadczą: bogata skala stanowczo zestawianych kolorów, gęste impasty pozwalające na dynamiczne, pewne malowanie bez męczących poprawek. Postaci świętej nadał artysta klasyczny, nieco porcelanowy wygląd. Oba obrazy przy całej odmienności, być może stanowić miały, w zamyśle autora, parę. Wskazuje na to m.in. szczególna ikonografia wizerunku św. Jadwigi oddającej się kontemplacji Dzieciątka. Tego typu pobożność skierowana ku dziecięcemu Jezusowi kształtowana była (przez opata Bernharda Rosę z Krzeszowa) w kręgu cysterskim już od lat 70. XVII w.

Z punktu widzenia konserwatora najtrudniejszym zadaniem przy wymienionych obrazach było powstrzymanie procesów degradacji i starzenia się płóciennego podłoża, zaprawy i warstwy malarskiej.

– Przeprowadzona w latach 70-tych XX w. konserwacja, która jak na ówczesne czasy i dostępne metody wykonana została wzorcowo, sama z czasem stała się źródłem niebezpiecznych procesów – wyjaśnia konserwator Marcin Ciba. Zastosowana do tzw. dublażu (czyli naklejenia na nowe wzmacniające płótno) masa woskowo-żywiczna spowodowała sztywność i kruchość oryginalnego płótna oraz ciemnienie warstwy malarskiej. Kluczowym zadaniem stało się usunięcie starego dublażu i zastosowanie nowego, opartego na nieinwazyjnych preparatach. Usunięto pociemniałe werniksy i przemalowania powstałe w czasie pierwszej konserwacji. Uzupełniono ubytki płótna i zaprawy, a na końcu, w sposób bardzo oszczędny, samej warstwy malarskiej. Oszczędny – staramy się bowiem pamiętać, że konserwator to ktoś kto stoi niejako „za obrazem”, z poszanowaniem podchodząc do pierwotnego zamysłu artysty.

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

Pokaz obrazów z pracowni Michaela Willmanna pt. „Dwie Adoracje z Barda” to przykład dobrej woli i swoistej synergii. W pewnym momencie kilka osób uznało, że to, co skrywa bardzka świątynia, co jest cierpliwie i profesjonalnie konserwowane, co za moment ma powrócić na swoje pierwotne miejsce do dwóch bocznych ołtarzy, można jeszcze na moment „zatrzymać” w przestrzeni muzealnej. Dać gościom Muzeum Narodowego we Wrocławiu możliwość podziwiania i rozpamiętywania niezwykłych dzieł sztuki, które powstały w warsztacie „śląskiego Apellesa” i odzyskały swój pierwotny blask dzięki wytężonej, pełnej oddania oraz profesjonalizmu pracy konserwatorów.

Zasługą mgr. inż. Krzysztofa Żegańskiego, burmistrza Miasta i Gminy Bardo, o. Mirosława Grakowicza CSsR, proboszcza parafii i kustosza Sanktuarium Matki Bożej w Bardzie, p. konserwatora Marcina Ciby i jego krakowskiej pracowni konserwatorskiej oraz p. Tomasza Karamona, twórcy portalu internetowego „Bardo – na tropie tajemnic historii”, jest to, iż mamy okazję tak bardzo „zbliżyć” się do piękna i istoty sztuki znakomitego malarza śląskiego baroku. Podziwiać jego kunszt, tajniki warsztatu oraz emanującą z tych dzieł niezwykłą duchowość. Także docenić to, czym jest praca konserwatora, jego ogromny wysiłek i efekty ratowania oryginalnych intencji twórcy dzieła. Wreszcie też poznać najnowsze, wartościowe ustalenia naukowe, które przynosi z sobą komentarz autorstwa p. Marka Pierzchały, kustosza Muzeum Narodowego we Wrocławiu. To tym osobom – ich wspomnianej dobrej woli, otwartości i życzliwości – zawdzięczamy ten pokaz. I za to jestem im wdzięczny.

                 

print