Portrety sferyczne Bolesława Biegasa

Za Bolesławem Biegasem (1877–1954) ciągnęła się legenda. A nawet kilka, tak że trudno było naprawdę stwierdzić skąd pochodził: czy był synem księcia, czy natchnionym pasterzem?

Nie można było również liczyć na to, że sam artysta wyjaśni sprawę. Biegas mówił bardzo mało – „wydawał z siebie łagodny i niejasny potok sylab, przypominający szum wody rozbijającej się o listki rukoli (…)” – pisał André Salmon w 1945 r. w „L’Air de la butte”.

Biegas był jedną z najbardziej oryginalnych osobowości twórczych początku XX w. Malarz, rzeźbiarz i pisarz, interesował się ezoteryką i mistyką, a jego życiorys obfitował w niezwykłe zwroty. Artysta świadomie budował wokół swojej biografii aurę tajemniczości, współtworząc wizerunek twórcy-mistyka i wizjonera. Jego działalności często towarzyszyła atmosfera skandalu, a rozwiązania formalne stosowane w rzeźbie i malarstwie uchodziły za nowatorskie i wyprzedzające swoją epokę.

Jedną z takich prac były portrety sferyczne. Na wystawie „Mikroświaty. Obrazy w małych formatach ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu” zobaczyć można jeden z nich.

Został on zbudowany z okręgów, które wyznaczają kształt ust, nozdrzy, a nawet nienaturalnie skręconej szyi. Widz ulega złudzeniu optycznemu: kształty zdają się wirować, a kobieca twarz, mimo że zbudowana z tej samej mozaikowej i płaskiej materii co tło, nabiera trójwymiarowości.

Jeden z pierwszych publicznych pokazów portretów sferycznych Biegasa miał miejsce w 1919 r. w Pavillon de Magny i przyniósł artyście rozgłos. Francuska prasa szeroko komentowała jego prace, a uznanie paryskiej krytyki płynęło zwłaszcza z kręgów Montparnasse’u.

W dziełach tych dostrzegano odwołania do kosmogonii i porównywano z eksperymentami ówczesnej awangardy.

„Mikroświaty. Obrazy w małych formatach ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu” – tylko do 31 marca 2026.

Małgorzata Macura, współkuratorka wystawy

■ Zoom na muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print