W białych rękawiczkach: Ryszard Zamorski

Wszystkie muzea posiadają swoje tajemnice i zakątki, do których wstęp mają tylko nieliczni pracownicy. Jednymi z takich miejsc są magazyny, gdzie niczym w skarbcu przechowywane są dzieła sztuki. Oto kolejna część cyklu „W białych rękawiczkach”, w którym kustosze MNWr prezentują ukryte i niedostępne na co dzień skarby.

W 1981 roku Ryszard Zamorski – kojarzony przede wszystkim z wielkogabarytowymi przedstawieniami groteskowych głów (Układanka, 1977) lub postaci w dżinsach (Playboy, 1977) – stworzył cykl małych marmurowych wyścigówek. Miał wtedy 41 lat, co nie przeszkodziło w zmaterializowaniu chłopięcych fantazji o kolorowym świecie szybkich aut.

Dla artysty urodzonego w czasie wojny, dorastającego w okresie realnego socjalizmu, studiującego zaś w epoce dyktatu modernizmu, forma dwuśladów – kabrioletów i bolidów – nie była wyrazem bezrefleksyjnego zachwytu nad materialną kulturą Zachodu, służyła raczej za symbol wolności.

Fot. Magdalena Lorek

Kabriolet różowy – podobnie jak pozostałe prace z tego cyklu – wykonany został z marmuru dolnośląskiego o charakterystycznym różowym zabarwieniu. Choć po marmur Zamorski sięgał regularnie od lat 60. XX w., właściwości tego materiału nigdy nie stały się cechami definiującymi realizacje artysty. To ekspresja i barwa, nie zaś elegancja, dekoracyjność i przejrzystość jakie daje ten surowiec, były fundamentem jego rzeźb wykonywanych najczęściej w drewnie, betonie i blasze. Także mała skala – charakterystyczna dla całej serii aut – nie była dla artysty czymś typowym. Raczej tworzył z rozmachem – zarówno jeśli chodzi o wykonywane w drewnie figuratywne przedstawiania aniołów, samurajów i wojowników, jak i cykl dadaistycznych pistoletów przemieniających się w dłoń.

Zamorski studiował w pracowni Rzeźby Architektonicznej – najpierw u Xawerego Dunikowskiego i Łucji Skomorowskiej, a następnie u Borysa Michałowskiego. W 1966 r. obronił dyplom zrealizowany pod kierunkiem Apolinarego Czepelewskiego. Po ukończeniu studiów dążył do przekroczenia stylistycznych ograniczeń narzucanych w akademii. Ważne jednak pozostały dla niego zasady dotyczące konstrukcyjnych walorów rzeźby, linearyzm kompozycji figuralnych i tradycja wczesnomodernistycznych estetyk. Jednocześnie inspirował się poetyką i autentyzmem kultury ludowej. Umiejętność łączenia różnych, czasem bardzo odmiennych, tendencji i stylistyk decydowała o bezpretensjonalności jego prac, z czasem stając się charakterystycznym elementem jego indywidualnego języka twórczego.

Również Kabriolet różowy to praca wychodząca poza aktualny kanon. Wyrzeźbiona w marmurze jest zaskakującą, pop-artowską interpretacją historycznej estetyki art déco. Demonstracją chłopięcej wrażliwości, pielęgnowanej przez dojrzałego rzeźbiarza. Obiektem, który stworzył przede wszystkim dla siebie. Trudno się zatem nie zgodzić z Zofią Gebhard twierdzącą, że sztuka Zamorskiego rozpoczyna się od marzeń.

Małgorzata Micuła, Dział Rzeźby Muzeum Narodowego we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
 

print