W białych rękawiczkach: Anna Szpakowska-Kujawska

Wszystkie muzea posiadają swoje tajemnice i zakątki, do których wstęp mają tylko nieliczni pracownicy. Jednymi z takich miejsc są magazyny, gdzie niczym w skarbcu przechowywane są dzieła sztuki. Oto kolejna część cyklu „W białych rękawiczkach”, w którym kustosze MNWr prezentują ukryte i niedostępne na co dzień skarby.

„Z podróży po Afryce przywiozłam prace, które stanowią coś w rodzaju dziennika. Są tam odnotowane zdarzenia, myśli, wielkie ekscytacje (…). Także moje niepokoje, rozterki, zmęczenia i radości” – pisała Anna Szpakowska-Kujawska w katalogu do wystawy „Podróże” z 1986 r. – zaledwie dwa lata po powrocie z Nigerii.

W Afryce artystka przebywała wraz z mężem od 1977 do 1984 roku. Odczuwając jednocześnie fascynację, ale i rozczarowanie nową rzeczywistością („Nie było górskich krajobrazów Karen Blixen ani jej życia niezależnego, jej przygód i polowań”), artystka zmienia swój styl wizualnej wypowiedzi, mierząc się najpierw z własnym wyobrażeniem o nigeryjskim krajobrazie, a następnie z osobistą sytuacją kobiety próbującej wypełniać rolę artystki i matki.

Fot. Magdalena Lorek

Na przełomie 1979 i 1980 r. na obrazie Jest się kreuje figurę małego, radosnego, wielookiego stworka o licznych odnóżach. Będzie on pierwowzorem dla powracającej w sztuce Szpakowskiej-Kujawskiej postaci Narcyza, który w licznych rysunkach i gwaszach stawał się zapatrzonym w siebie pękatym brzydalem. Swoim kształtem przypominał kalabasz – wydrążony owoc afrykańskiej tykwy – na którym artystka po raz pierwszy umieściła jego wizerunek w 1980 roku. Ekundayo, co w języku joruba jest optymistyczną sentencją głoszącą „po smutku przychodzi radość”, zapoczątkowało serię bulwiastych rzeźb wykonywanych techniką mieszaną, łączącą kolaż z akrylem. Artystka zestawiała w nich malowane ornamentalne i organiczne formy z motywem twarzy i głów ludzkich wycinanych z czasopism. Jednak cechą najbardziej charakterystyczną dla wczesnych kalabaszy było wykorzystanie ich obłej formy do zasugerowania kształtu głowy z mnożącymi się oczami, ustami i uszami. Zapatrzony w siebie Narcyz „spotyka w swoim odbiciu mnóstwo własnych kopii”, zwielokrotnia się, podkreślając własną wyjątkowość, ale staje się równolegle przedstawieniem tłumu.

Szpakowska-Kujawska od początku lat 60. była aktywną uczestniczką życia artystycznego, o czym świadczył jej udział w najważniejszych imprezach organizowanych przez polskich twórców awangardowych, jak np. sympozjum „Złotego Grona” w Zielonej Górze, plener artystyczny w Osiekach czy sympozjum „Wrocław ‘70”, którego była jedną z pomysłodawczyń. W odniesieniu do swojej działalności mówiła przede wszystkim o determinacji i pracowitości, po latach odważnie przyznając, że kwestia łączenia obowiązków rodzinnych z praktyką twórczą bywała niejednokrotnie powodem poczucia artystycznej i życiowej alienacji. Pod koniec lat 70. Narcyz stał się być może w twórczości Szpakowskiej-Kujawskiej figurą o wymiarze uzdrowicielskim. W przepełnionym rodzinną stabilizacją życiu artystki zezwalał na patrzenie w siebie, autorefleksję, afektywny zwrot ku własnym potrzebom. W 1987 roku artystka przyznawała przecież: „Ja sama i uczucia istniejące we mnie były inspiracją tam, gdzie byłam”.

Małgorzata Micuła, Dział Rzeźby Muzeum Narodowego we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
 

print