Zdzisław i Yolanta
„refleksje malarzy w czasach koronawirusa…”

Czas zwolnił. Nareszcie zrobię porządek w zagraconym garażu i pomieszczeniu na obrazy – tak pomyślałem po dwóch tygodniach zatrzymania życia przez koronawirusa. Wszystkie codzienne czynności, błahe aktywności społeczne, tak automatyczne, których na co dzień nie zauważamy, nagle – kiedy znikają z naszego cyklu dnia – zaczyna się do nich tęsknić.

Brakuje mi zwiedzania muzeów, chodzenia na koncerty, przeglądania półek w księgarniach – i takich chwil, żeby usiąść ze znajomymi przy siermiężnym stole z litrowym kuflem piwa w jakiejś knajpie w Bielsku-Białej, do której zaciągnęli mnie z Jolą przed pandemią Zdzichu Wiatr z Piotrem Czadankiewiczem. Tego brakuje, ale to wróci.

A czas wcale nie zwolnił; nadal nie umiem się uporać z zagraconym garażem i schowkiem na obrazy. Konkretnie, co robię? Mam szczęście posiadania trawnika – i pieska, zatem spacer jest czynnością legalną. Dużo czasu spędzam z moimi książkami – o sztuce, o Galicji; sięgam po książki kucharskie kupione kiedyś, do których nigdy nie zaglądałem.

Właściwie obecna sytuacja nie jest dla mnie kryzysową; wciąż mam przy sobie najbliższe mi osoby, książki, internet – o ironio, z którym chwilowo jestem w separacji. Bob Dylan jak zawsze śpiewa mi piosenki swoim cudownym kozim wokalem i w każdej chwili mogę wejść do pracowni, i coś podrapać szpachlą po płótnie.

Szpachla! – co za odkrycie wcześniej nieznanego mi narzędzia malarskiego! Jeśli ktoś narzeka na utrudnienia przez kwarantannę, przypominam sobie wówczas przypadek Szewacha Weissa, który spędził dwa lata w ciemnej piwnicy, ukrywając się w czasie wojny.

Na pewno dzisiejsza sytuacja, pomijając ludzkie tragedie chorób i śmierci, ma swoje plusy, ponieważ porządkuje nam nasze życiowe priorytety. Wyszczególnia, co jest dla nas najważniejsze w życiu, za czym tęsknimy, a co okazuje się mało istotne. Ciekawe, czy po tym doświadczeniu nadal będziemy tacy jak przedtem?

Zdzisław Nitka, Refleksja malarza w czasach koronawirusa dla Magdy i Ani, 1 V 2020

Yolanta Nitka Nikt

TERAZ

Pistolety złych wiadomości
i dziwny mrok umysłu…

Zdrapane słowa,
twarze, maski,
fałszywe perspektywy…

Media
ogołociły zieleń
tej wiosny…

Niepostrzeżenie
i całkiem cichutko
Zmartwychwstał PAN…

Rzeczy drobne wokół
wyciągają do mnie ręce…

Pociągam pędzlem
jak smyczkiem
po twarzy płótna…

Chcę wypracować przestrzeń
wolną od wszystkich
zewnętrznych związków…

Pasywność, aktywność,
powolne psychiczne
wycofywanie się…

W białej otulinie kwitnienia
wolność, spokój
i ptaki śpiewają…

A moje serce
bije cichutko
tik, tik, tik…

4 V 2020

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print