W białych rękawiczkach: Hans Leistikow

Wszystkie muzea posiadają swoje tajemnice i zakątki, do których wstęp mają tylko nieliczni pracownicy. Jednymi z takich miejsc są magazyny, gdzie niczym w skarbcu przechowywane są dzieła sztuki. Oto kolejna część cyklu „W białych rękawiczkach”, w którym kustosze MNWr prezentują ukryte i niedostępne na co dzień skarby.

Na mapie Wrocławia z początku XX wieku gęsto moglibyśmy oznaczyć kolorowymi punktami obecność Hansa Leistikowa (1892–1962) – niemieckiego malarza i grafika, który współpracował z wieloma wybitnymi architektami, m.in.: Maxem Bergiem, Ernstem Mayem czy Adolfem Radingiem, rozświetlając wnętrza budynków ich projektu – w swoich realizacjach wykorzystywał bowiem paletę żywych i intensywnych kolorów.

Fot. Magdalena Lorek

Jeden z pierwszych wyraźnych śladów we Wrocławiu Leistkow pozostawił w Królewskiej Szkole Sztuki i Przemysłu Artystycznego, gdzie uczęszczał (w latach 1907–1914) na klasyczne zajęcia z malarstwa portretowego, pejzażowego i dekoracyjnego. Jednak to lekcje z dyrektorem szkoły – Hansem Poelzigiem – były dla młodego grafika najcenniejsze. W każdą sobotę Poelzig prowadził dla wszystkich uczniów zajęcia, które nazywał lekcją stylu. Na jednej z nich Lesitikow miał usłyszeć od nauczyciela najwyższą pochwałę: „coś w tym jest” i to za jego namową zaczął używać pseudonimu, który miał go odróżniać od jego stryja – znanego berlińskiego malarza nastrojowych pejzaży – Waltera Leistikowa.

Przybierając nowe imię, Hans Hal nadal studiował, poszukiwał, eksperymentował i realizował swoje koncepcje w wielu dziedzinach, a jedną z ulubionych stała się scenografia teatralna. Jego późniejsze projekty scenografii do Floriana GeyeraTkaczy Gerharda Hauptmanna, które były przygotowywane i wystawione na 60-lecie tego pisarza w Hali Stulecia w 1922 roku, z pewnością były dobrymi praktykami dla artysty, który dekadę później projektował scenografię, kostiumy i plakaty dla Teatru Wsiewołoda Meyerholda w Moskwie.

Istniały we Wrocławiu realizacje Leistikowa, o których nie mamy dokładniejszych informacji, jak malowidło dekoracyjne w foyer teatru miejskiego zamówione przez władze miasta w 1921 roku. Są i takie, o których nieco więcej informacji możemy odnaleźć w lokalnej prasie z 1925 roku, gdzie relacjonowano prace artystów realizujących polichromię w Piwnicy Świdnickiej – zbyt awangardowej, by przetrwała – a w projekcie której brał udział Leistikow.

Szczęśliwie są także takie, jak współpraca artysty ze wspomnianym Adolfem Radingiem, której ślady możemy odnaleźć na dawnej fotografii. Był to projekt wnętrza Apteki Pod Murzynem (obecnie siedziba redakcji wrocławskiej „Gazety Wyborczej”), realizowany w trakcie pierwszej przebudowy kamienicy (1924–1925). Dekoracja ta opierała się na koncepcji poziomych i pionowych pasów w kolorach żółtym, czarnym i szarym, które nawiązywały do koncepcji i kolorystyki holenderskiej grupy artystycznej De Stijl.

Jeszcze podczas studiów w 1913 roku Leistikow rozpoczął pracę w biurze architektonicznym Maxa Berga, który był w trakcie przygotowań do otwarcia wielkiej Wystawy Stulecia we Wrocławiu i budowy słynnej Hali. Zadaniami Leistikowa było wykonanie widoków perspektywicznych Hali Stulecia, które były publikowane w formie pocztówek, podobno także projektowanie lamp, zasłon i dywanów do jej wnętrza oraz wypełnienie wielkoformatowym malowidłem ścian w sali zachodniej Głównej Restauracji obok Hali.

Dalsza współpraca z Bergiem, dzięki któremu młody artysta poznawał nowe techniki i zagadnienia architektoniczne, zaowocowała kolejnymi realizacjami w budynkach projektowanych przez słynnego architekta, m.in. projekt kolorystyki wnętrza elektrowni wodnej na Odrze (1921–1924), a także wystrój kaplicy cmentarnej na Cmentarzu Osobowickim (1921). To pierwsze monumentalne dzieło sztuki abstrakcyjnej we Wrocławiu składało się z fresku przedstawiającego obłe formy przeszyte ostrymi igłami oraz witraży, których szkielety wypełniły turkusowe, fioletowe, seledynowe i żółte szklane wielokąty oraz owale.

Dziś jedynymi pracami Hansa Leistikowa, które pozostały we Wrocławiu, są właśnie owe witraże w kaplicy cmentarnej, a także dwa obiekty zakupione do zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu w 1979 roku: Kompozycja geometryczna – Kroczący (1922) oraz Kompozycja abstrakcyjna (1923/1924). Obie grafiki pochodzą z kolekcji historyka sztuki Bernharda Stephana, który niemal pół wieku był mieszkańcem wrocławskiego Sępolna i który poza działalnością naukową prężnie organizował życie artystyczne miasta, zwłaszcza we wczesnych latach dwudziestych XX wieku. Stworzył wówczas dwie grupy, których zadaniem było popularyzowanie nowych dzieł plastyki, literatury i muzyki: Kunstgemeinschaft Der Anfang – Freie Vereinigung fur die Kunst der Gegenwart oraz Die Bastion – Bund für zeitgenössische Kunst. Śladem działalność tej drugiej jest 5 ulotek promocyjnych zawierających oryginalne grafiki i teksty literackie.

To właśnie z pierwszej ulotki tego ugrupowania młodych artystów pochodzi zaprezentowana kompozycja Kroczący z 1922 r.

Leistikow, który początkowo tworzył barwne i ekspresjonistyczne kompozycje, z czasem „oddawał się z zawzięciem geometryzującemu, niemal unicestwiającemu przedmiot sposobowi malowania”. Niekiedy sięgał jeszcze do aluzji figuratywnych, jak w tym barwnym linorycie.
Patrząc na postać kroczącego, może nasuwać się nam wiele skojarzeń.

We mnie budzi skojarzenia z ekspresją kostiumów projektowanych z polotem przez Aleksandrę Ekster, futurystyczny rytm narastania Feliksa Krassowskiego oraz zalążek siły i koloru Suprematystycznych sylwetek sportowców Kazimierza Malewicza.

Justyna Chojnacka, Dział Grafiki i Rysunku MNWr

■ Zoom na muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
 

print