Polscy reemigranci z Bośni

Spośród wielu wątków powojennej historii Dolnego Śląska, ten dotyczący polskich reemigrantów z Bośni jest jednym z najciekawszych i chyba wciąż mało znanych.

Polacy z Wołynia i Galicji znaleźli się w Bośni z końcem XIX wieku i na początku XX wieku w ramach kolonizacji prowadzonej przez monarchię austro-węgierską, która sprawowała wówczas protektorat nad Bośnią. Do Polski (jednak już na ziemie zachodnie, propagandowo nazywane „odzyskanymi”) przetransportowano ich w ramach powojennych akcji osadniczych w 1946 roku. W dwudziestu ośmiu transportach przewieziono wówczas w okolice Bolesławca około 18 tysięcy osób. Na nowych terenach osiedlali się zazwyczaj blisko swoich dotychczasowych sąsiadów, zachowując łączące ich przedtem w obrębie jednej wsi relacje międzyludzkie i wiele dawnych zwyczajów.

W zrealizowanym w 2014 roku filmie, przygotowanym w serii „Dolny Śląsk. Lud, jego zwyczaje, sposób życia, pieśni, muzyka i tańce…” ➸ możemy usłyszeć bezpośrednie relacje starszego pokolenia, które urodziło się i wychowywało jeszcze w ich drugiej, południowej ojczyźnie. Wspominają oni codzienne życie w Bośni, wielokulturowe sąsiedztwo, niepokoje czasów wojny, okoliczności wyjazdu do Polski i pierwsze dni na nowych, zupełnie dla nich obcych terenach. Oprócz wspomnień przywozili przedmioty, fotografie, instrumenty, znajomość języka, pieśni, tańce, a także charakterystyczne zwyczaje świąteczne, kulinarne, na które wpłynęło pół wieku mieszkania wśród Bośniaków, Serbów, Chorwatów, Ukraińców, Niemców i Węgrów. Film dokumentuje również kilka lokalnych inicjatyw, dbałość o pamięć o tym dziedzictwie – wystawy archiwalnych fotografii, prywatne muzea i izby pamięci, rekonstrukcje zwyczajów kolędniczych, spektakle, festiwale, warsztaty, a także angażującą różne pokolenia bieżącą działalność stowarzyszeń i zespołów folklorystycznych.

Reemigranci z Bośni często określają się jako ludzie, którzy mają dwie ojczyzny. Czują się przede wszystkim Polakami, jednak wciąż bliska jest im Bośnia, do której wracają przy każdej nadarzającej się okazji. Na Dolnym Śląsku znaleźli swój nowy dom, a ich historia po raz kolejny pokazuje, jak bardzo złożonym pojęciem może być dzisiejsza tożsamość mieszkańców tego regionu. Takimi słowami opisał to doświadczenie jeden z bohaterów tego filmu, lokalny muzyk i poeta – Józef Herbut:

Przywiał mnie na tę ziemię dziejowy wiatr z południa
W czterdziestym szóstym, wiosną, a wiosna była cudna
Tam pozostała chata i ten dziecięcy mój świat
Tak bardzo zubożony czasem wojennych lat
Tę ziemię pokochałem, jej urok zachwycił mnie
Nie szukam szczęścia w świecie, bo ono jest obok mnie
Tu witam wschody słońca, radosny dzień po dniu
A Bory Dolnośląskie szumią mi cicho do snu.

Marta Derejczyk, edukatorka w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print