Płonący kościół

Daleko, w północnej części horyzontu, widać dym. Tam, za linią lasu, przycupnęła wieś Racławice. Największa w okolicy, licząca 27 chat krytych strzechą i około dwustu mieszkańców. We wsi jest też drewniany dwór Wielogłowskich i murowany kościół parafialny pw. Świętych Piotra i Pawła. I to właśnie jego dach pokrywają płomienie.

Wzniesiono go w 1778 r. na miejscu poprzedniego, drewnianego kościoła, zbudowanego na fundamencie z drewnianych pali wbitych w grząski teren. Budynek ów spłonął po uderzeniu pioruna w 2. połowie XVIII wieku. Wcześniej w tym miejscu stał kościółek jeszcze starszy, też drewniany, kryty gontem, wspomniany w spisach świętopietrza z lat 1325–1327. Podobno ten dla odmiany miał tak nasiąknąć wodą gruntową, że aż się zapadł i groził zawaleniem. Zapewne dlatego postanowiono trzecią świątynię wznieść z cegły, materiału bardziej trwałego. Glina na cegły pochodziła z pobliskiego złoża zwanego Jaworkiem.

Kościół posiada trzyprzęsłową nawę i kwadratowe prezbiterium skierowane na północ. Dwuspadowy dach wieńczy sygnaturka z cebulastym hełmem. Elewacje są tynkowane na jasny, niemal biały kolor. Kościół szczyci się do dziś posiadaniem dzwonu odlanego w 1547 r., brzmiącego „w tonie G, wagi 480 kg”, który ma swoje miejsce w drewnianej dzwonnicy z XVIII wieku usytuowanej na wschód od prezbiterium. We wnętrzu zachowały się późnobarokowe ołtarze, obraz Sacra Conversazione z początku XVI w., gotycka figura św. Szczepana i wiele drobnych przedmiotów sakralnych, które powstały na długo przed racławicką bitwą.

Nie zachował się za to żaden zapis potwierdzający spalenie kościoła 4 kwietnia 1794 r.! Za to zachowane wyposażenie wręcz zdaje się potwierdzać, że bitwę świątynia przetrwała bezpiecznie i nawet nie została ograbiona, mimo że we wsi obozowały wrogie, rosyjskie wojska pod wodzą generała Tormasowa.

Parafianie po zwycięskiej bitwie mieli więc gdzie zgromadzić się, by sprawować dziękczynną ofiarę, a dwa tygodnie później uroczyście obchodzić Triduum Paschalne i Święto Zmartwychwstania, które w 1794 roku przypadło na dzień 20 kwietnia.

Dlaczego zatem na obrazie racławicki kościół płonie? Może malarze błędnie połączyli fakt pożaru z bitwą? A może chcieli dodać akcji więcej dramatyzmu? Albo potrzebny im był dym, by wskazać kierunek wiatru, który w kompozycji panoramy odegrał pewną rolę?…

Może, ale to już jest temat na kolejną opowieść…

Izabela Trembałowicz-Chęć, adiunkt w Dziale Oświatowym MNWr

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print