January–February Abakanowicz

Abakan January–FebruaryZłoto w sztafecie w 1947, brąz w 1948 w biegu przez płotki, Grand Prix na Biennale w São Paulo w 1965 za abakany.
Magdalena Abakanowicz. Połączenia nieoczywiste.

Dzieciństwo wspomina jako osobne, a swoją dziecięcą wyobraźnię jako zdolną do osobliwych, przez nią tylko rozumianych połączeń. Pragnąca tworzyć rzeźbę, lecz początkowo zajmująca się malarstwem, gdy w szkole plastycznej nie doceniono jej wyrzeźbionego smoka z gliny, zarzucając „brak wyczucia formy”.
„Piękno nie ma kształtu”, słyszę od piątoklasistki patrzącej na abakany podczas lekcji sztuki.

Stają w poprzek myśleniu o rzeźbie – tradycyjnie twardej i w poprzek myśleniu o tkaninie – tradycyjnie płaskiej.
Abakanowicz stworzyła pojęcie i obiekt rzeźby miękkiej. Przekroczyła przyzwyczajenia dwóch dziedzin. Czy więc i odbiorca może przekroczyć muzealne nawyki odbierania zmysłem wzroku?
Nie dotykać!

Zawieszone w przestrzeni samodzielne twory. Konieczny przystanek zarówno w samotnym przebywaniu w muzeum, jak i w wędrówkach z widzami, w trakcie oprowadzań, warsztatów, zajęć. Zawsze głodna skojarzeń odbiorców:
„płuca”, „drzewo”, „płaszczka”, „marchewka”, „płaszcz”.
Przywodzą na myśl „kościół”, „stary strych”, „kadzidło”, „paróweczki i kokoska”, „syrop”.
Abakany pachną.

Nie mogę się doczekać, by móc pójść je powąchać. Jak co dzień.

Magdalena Abakanowicz, abakany
January-February, Festiwal, Skrzydlaty

A jak początek.
A. Alfa.
Abakan.

Zaczęło się od formy płaskiej, choć zawierającej reliefowe elementy Kompozycji białych form na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 roku.
Już 3 lata później tkanina zawieszona w przestrzeni zdobywa Grand Prix w São Paulo.
Ten rewolucyjny, choć przecież pozornie tak prosty gest, by dać tkaninie trzeci wymiar, przyniósł nową jakość. Zarówno tkaninie, jak i rzeźbie.
Potrzeba otaczania się czymś większym, pozostawania częścią całości, organizmu, dziecięce zamieranie w wyschłym, pustym już w środku pniu drzewa. Ten rodzaj wyobraźni, potrzeb i tęsknot wydał na świat abakany.
Rozciągnięte wzdłuż sobie tylko znanych osi. Abstrakcyjne? Intuicyjne?
Mięsiste, trochę jak z mitu, jak z zabobonu, jak z najciemniejszego zakamarka wyobraźni, ale i organiczne, otulające, kuszące.
Raz zasupłane, splątane, spowite plątaniną, raz rozpostarte, wystawione na widok, przywodzące na myśl rytm zastygnięcia i oddechu, skupionego i rozległego. Pulsujące, choć nieruchome. Zuchwałe i bezradne jednocześnie w swojej monumentalności.
Zdolne stworzyć scenografię do naszego – odbiorcy – bycia wśród nich, poczucia się jak Magdalena Abakanowicz w dzieciństwie, gdy ucieka od ludzi w wysoką trawę, kładzie się wśród niej, by na horyzoncie widzenia mieć tylko źdźbła i niebo, i by uznać tę kryjówkę za jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie.

Abakanowicz eksploruje obszary nieoczywiste. Sięgając po miękki materiał, tworzy z niego rzeźbę. Za najciekawsze w ruchu uznaje zatrzymania, w tym, co płaskie – potencjał wypełnienia przestrzeni, a w tym, co rzeźbiarskie – miękkość.
Dotknęła również sztuk widowiskowych, tworząc choreografię spektaklu butoh Alteracje we współpracy z tancerzami Asbestos Dance Group. Narysowała ruch, zaprojektowała kostiumy.
Jako te, które stają na pograniczu sztuk czy praktyk, prace Magdaleny Abakanowicz stały się inspiracją i punktem wyjścia dla Teatru Czterech w procesie twórczym przy widowisku Na białym wszystko widać.

Kopuła Północna, w której prace Abakanowicz są zgromadzone, rozbrzmiała symultanicznymi etiudami. Pytaniami, pieśniami, oddechami. Splątaniami, prowokacjami, znieruchomieniami. Napięciami między ruchem i zastygnięciem, miękkim i twardym, płaskim i przestrzennym, kosmatym i gładkim, możliwym i abakanem.

Zaczęliśmy od niemal reportażowej praktyki pytania przechodniów: czy wiedzą, co to jest abakan?
„Abakan? Jakiś afrykański ptak? Taki duży upierzony i taki jak struś. Tylko taki kolorowy”.
„Albo bakłażan, też spoko”.
„Mnie kojarzy się z tarasem, coś w tym stylu”.
„Jakieś siedzenie… nie siedzenie?”
„I coś by było z baldachimem”.

Justyna Oleksy, edukatorka w Pawilonie Czterech Kopuł

Magdalena Abakanowicz, January-February, 1983

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print