Intrygujące!
„Ocalone retabulum z Rosochatej”

Józefina Fabisz

W Rosochatej, wsi położonej niedaleko Legnicy, wznosi się kościół o średniowiecznym rodowodzie. Przez ponad czterysta lat wsią zarządzał wpływowy ród von Schweinitz, po którym dziś pozostały jedynie nagrobki. Najcenniejszym dziełem z tego miejsca jest jednak gotyckie retabulum, czyli dekoracyjna nastawa ołtarzowa św. Anny.

Choć przez wieki służyła lokalnym wiernym, w roku 1954 jej ocalałe fragmenty trafiły do zbiorów wrocławskiego Muzeum Śląskiego, dzisiejszego Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Eksponowane na wystawie „Stulecie” części wydają się skromne w porównaniu do innych kapiących złotem zabytków, lecz ich historia jest niezwykle bogata.

Fot. archiwum MNWr

Historycy sztuki datują ołtarz z Rosochatej na ok. 1510 r. Kiedy sto lat temu przyglądali mu się wybitni kuratorzy muzealni Heinz Braune oraz Erich Wiese, łączyli je z lokalnym artystą tworzącym pod wyraźnym wpływem słynnego Wita Stwosza. Powojenne badania rzuciły na tę kwestię nowe światło – stylistyka rzeźb wskazuje na krąg wrocławskiego mistrza Jacoba Beinharta, a dokładniej na wykonawcę, który najpewniej uczył się w jego pracowni.

Warsztat Beinharta, funkcjonujący w latach 1483–1522, był jednym z największych ośrodków artystycznych w regionie, co potwierdzają źródła archiwalne odnotowujące ponad pięćdziesięciu czeladników przyuczających się do zawodu pod czujnym okiem doświadczonego twórcy. Ponieważ zbliżony sposób rzeźbienia identyfikowanego przez charakterystyczne fałdowanie szat czy stylizowanie rysów twarzy był czymś naturalnym w działalności jednego warsztatu, współczesna nauka stara się wyodrębnić z kręgu poszczególnych artystów. Obecnie uważa się, że retabulum z Rosochatej stworzył bliżej nieznany warsztat śląski z tego kręgu. Podjęto również próbę uściślenia autorstwa, porównując rzeźby do dzieł Mistrza Pasji z Góry, któremu przydomek nadali właśnie Braune i Wiese, odnosząc się do jego najbardziej znanego dzieła.

Ustalenie czasu i okoliczności powstania retabulum opiera się nie tylko na analizie stylu, ale również na jego tematyce. Kult świętej Anny, matki Marii i babci Jezusa, rozkwitał na Śląsku na początku XVI stulecia, czego okolicznościami sprzyjającymi były konkretne wydarzenia: w 1509 r. biskup wrocławski Jan V Turzo ustanowił w całej diecezji oficjalne święto św. Anny, a w podobnym czasie na Górę św. Anny sprowadzono jej relikwie. Wybór tematu i wykonawcy doskonale wpisywał się w ówczesną modę i religijność.

Fot. archiwum MNWr

Z nastawy do dzisiejszych czasów przetrwały jedynie poszczególne fragmenty: płaskorzeźbione centralne przedstawienie św. Anny z Marią i Dzieciątkiem otoczone świętymi, skrzydło z Wniebowzięciem Marii po stronie wewnętrznej i świętymi Dorotą i Małgorzatą od zewnątrz oraz figury Jezusa, Marii i Jana Ewangelisty z predelli. Kiedy i w jakich okolicznościach zniknęły pozostałe elementy?

Cennym tropem jest wydana w 1661 r. Genealogia autorstwa Davida von Schweinitz. Choć szlacheckie kroniki powstawały zazwyczaj dopiero w XIX w. i skupiały się przede wszystkim na zasługach przodków, David w swojej księdze zawarł wyjątkowy rozdział poświęcony historii kościoła. Ważną wzmianką jest ta o rycerzu Christoffie von Schweinitz, staroście księstwa legnickiego, który w 1517 r. rozbudował świątynię, a jego syn Hans ukończył ją w 1524 r. Informacja zgadza się z czasem powstania ołtarza – nierzadko przebudowom kościołów towarzyszyło zapotrzebowanie na skompletowanie nowego wyposażenia, fundatorzy zaśmieli możliwość zademonstrowania religijnego oddania oraz podkreślenia prestiżowego statusu społecznego, zlecając coraz bardziej okazałe dzieła sakralne.

W kronice rodowej nie wspomniano jednak o samym tryptyku. Jego pierwszy opis sporządził dopiero na przełomie XIX i XX w. sprawujący funkcję Prowincjonalnego Konserwatora Zabytków Śląska Hans Lutsch. W swoim monumentalnym inwentarzu odnotował w Rosochatej już tylko fragmenty dzieła: oprócz zachowanych do dziś elementów urzędnik wspomniał również o skrzydle ze sceną Narodzenia Chrystusa.

Fot. archiwum MNWr

Z tekstu wynika, że pozostałe części retabulum, a więc szafa ołtarzowa oraz pozostałe dwie kwatery skrzydeł, przepadły przed 1891 r. – datą wydania katalogu rejencji legnickiej. Przyczyną utracenia fragmentów mogły być okoliczności uwiecznione w Genealogii: w 1645 r. miał miejsce pożar wsi, którego płomienie strawiły większą część zabudowań (choć wnętrze kościoła przetrwało bez większych uszkodzeń), bądź wichura szalejąca rok później, która zrzuciła kamienny szczyt dachu prosto na sklepienie, częściowo niszcząc wyposażenie kościoła.

Jeżeli ołtarz nie ucierpiał w trakcie tych katastrof (David von Schweinitz nie wymienia uszkodzonych obiektów), mógł on ulec częściowemu zniszczeniu wraz z postępującym czasem – choć duża liczba dzieł sztuki sakralnej przetrwała wiele lat, obiekty te trzeba co jakiś czas konserwować i odnawiać, gdyż nawet wnętrze kościoła nie zawsze cechuje się idealnymi warunkami do przechowywania wielowiekowego drewna.

Istotnym punktem zwrotnym dla pamięci zabytku stał się rok 1926. Heinz Braune i Erich Wiese zorganizowali wówczas we Wrocławiu „Wielką wystawę śląskiej sztuki średniowiecznej” – przedsięwzięcie przełomowe pod względem skali, które zgromadziło najcenniejsze obiekty z całego Śląska. Wydany 3 lata po wystawie katalog do dziś uchodzi za fundament śląskiej historii sztuki średniowiecznej, ponieważ to właśnie kuratorzy stworzyli nową klasyfikację średniowiecznych artystów i przypisali dzieła sztuki określonym twórcom bądź wpływom stylistycznym spoza granic regionu. Braune i Wiese notowali również stan zachowania eksponatów, z czego z Rosochatej skrupulatnie udokumentowali odcięte nosy, zniszczone partie twarzy, uszkodzone dłonie, odłamane ramię Dzieciątka oraz spękane i wykruszone warstwy barwnej polichromii.

Fot. archiwum MNWr

Heinz Braune podjął próbę ratunku zabytku. W październiku 1926 r. wysłał list do parafii w Rosochatej z prośbą o przekazanie nastawy w depozyt muzealny, argumentując, że silnie zniszczone rzeźby nie nadają się do funkcjonowania w kościele i tylko profesjonalna opieka konserwatorska uchroni je przed całkowitą dezintegracją. Ówczesny pastor Mühlichen odmówił jednak oddania rzeźb i obrazów, deklarując intencję dalszego eksponowania ich w kościele i prosząc o instrukcje dotyczące prawidłowego przechowywania zabytków. Pracownicy muzeum odesłali wypożyczone fragmenty retabulum, nie dołączyli do nich jednak odpowiedzi na pytanie pastora.

Sprawa powróciła dopiero w czasie II wojny światowej. W 1942 r. Konsystorz Ewangelicki, a więc władza administracyjna Kościoła, zwróciła się w imieniu Mühlichena do Günthera Grundmanna, ówczesnego Konserwatora Zabytków Prowincji Dolnośląskiej. Urzędnik zalecił przekazanie dzieła pracowni konserwatorskiej, proponując, by tablicę reliefową oprawić w ramy, a rzeźby z predelli ustawić na konsolach i usytuować na ścianie kościoła. Parafia zgromadziła wówczas fundusze z zamiarem przeprowadzenia prac konserwatorskich, lecz chaos ostatnich lat wojny zniweczył te plany.

Powojenne losy ołtarza okazały się dramatyczne. Gdy w 1954 r. jeden z mieszkańców Rosochatej odnalazł fragmenty retabulum i przekazał je do zbiorów muzeum, wśród części kwatery zabrakło skrzydła z malowaną sceną Narodzenia Chrystusa. Obraz podzielił los blisko 30 procent dzieł prezentowanych na sławnej wystawie z 1926 r., po których słuch zaginął wskutek wojennych zawirowań. Do tej pory nie ma pewności, jakie były okoliczności jego zniknięcia. Trzeba mieć jednak nadzieję, że kiedyś uda się obraz ze sceną Narodzenia odnaleźć.

Działający przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydział do spraw poszukiwania i odzyskiwania zaginionych dzieł sztuki dysponuje w przypadku retabulum materiałami archiwalnymi – rozpoznanie tej kwatery byłoby możliwe dzięki zdjęciom, które Braune i Wiese sporządzili, tworząc dokumentację fotograficzną wszystkich eksponatów, co w obliczu wojennej grabieży dzieł okazało się zabiegiem ratującym pamięć o zaginionym dziedzictwie wśród współczesnych historyków sztuki. To bezcenne przedsięwzięcie upamiętniono na wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” za pomocą materiału porównawczego przy poszczególnych obiektach zabytkowych.

Józefina Fabisz, praktykantka w Dziale Malarstwa XVI–XIX w. MNWr
12 listopada 2026

Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸

 

print