Dwie kapy na łóżko z Siergiejówki na Wołyniu

Czyli o historii rodzinnej, którą udało się zapisać

Za każdym zabytkiem muzealnym kryje się jakaś historia. W większości przypadków niestety już zapomniana, ale niekiedy zdarza się ją odkryć na nowo dzięki różnym źródłom pisanym (choć w przypadku zabytków etnograficznych jest to wyjątkowe). Czasami jednak historię taką udaje się usłyszeć (i spisać) bezpośrednio od osoby, która przekazuje daną rzecz do Muzeum. Jest to opowieść nieraz niezwykła, pokazująca dzieje kilku pokoleń danej rodziny. Tak stało się w przypadku dwóch kap na łóżko z Wołynia, które w 2007 roku trafiły do zbiorów naszego Muzeum Etnograficznego.

Tkaniny te zostały uszyte z bielonego płótna lnianego, a przy ich jednym dłuższym boku, wykończonym szydełkową, białą koronką, naszyto pas ozdobionego płótna bawełnianego. W jednej kapie jest to szaro-czerwony haft krzyżykowy w postaci falistej gałązki ze zgeometryzowanymi kwiatkami, a w drugiej dwie czerwone linie – prosta i falista oraz naszyte granatowe guziczki.

Kapy wchodziły w skład wyprawy ślubnej Teofili Kozłowskiej, którą jej matka Waleria (z domu Sosnowska, żona Ignacego) przygotowywała od 1910 roku. Teofila otrzymała kapy w 1926 roku, kiedy wyszła za mąż za Piotra Pawłowskiego. Obie rodziny pochodziły z Siergiejówki koło Nowogrodu Wołyńskiego. Gdy w latach trzydziestych XX wieku na Ukrainie nasiliły się represje władz radzieckich skierowane przeciwko bogatym chłopom, zwłaszcza pochodzenia polskiego, rodziny Kozłowskich i Pawłowskich wywieziono na Syberię w okolice Kalinówki. Tam wraz z całą rodziną Teofili (mąż, trójka dzieci, rodzice i teściowie) trafiła jej wyprawa ślubna. I to właśnie ręczniki, pościel i obrusy pozwoliły przeżyć ciężkie czasy, gdy były kolejno wymieniane na chleb. Z całej wyprawy pozostały tylko dwie kapy.

W 1939 roku rodziny podjęły decyzję o ucieczce z zesłania. Po wielu miesiącach tułaczki udało im się dotrzeć w okolice Konstantynopola, do miejscowości Lewacze, gdzie mieszkali do 1945 roku (Piotr Pawłowski w tym czasie walczył jako żołnierz najpierw w Armii Radzieckiej, a potem w Armii Polskiej). Po zakończeniu wojny rodzina przyjechała na Ziemie Zachodnie i w okolicach góry Ślęży otrzymała gospodarstwo. Kapy nadal stanowiły część ich majątku. Gdy w 1965 roku żenił się najmłodszy syn Teofili, Jan Pawłowski, ona sama podarowała obie kapy w prezencie ślubnym jemu i jego przyszłej żonie Stefanii. Z kolei w 1989 roku, gdy żenił się syn Jana i Stefanii, Piotr Pawłowski, kapy przekazano jego żonie Beacie.

Tak więc na przestrzeni kilkudziesięciu lat można prześledzić ciekawe, a często dramatyczne, losy kilku rodzin oraz dwóch zwykłych kap, zanim zostały sprzedane do Muzeum przez ich ostatnią właścicielkę.

Hanna Golla, kustosz w Dziale Tkanin i Strojów Muzeum Etnograficznego

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print