Cztery świata strony

Uważni czytelnicy niniejszego cyklu z pewnością zauważyli, że przy lokalizacji opisywanych detali Panoramy Racławickiej posługuję się stronami świata. Używanie określeń „prawo” i „lewo” nie ma większego sensu w przypadku malowidła pozbawionego widocznych krawędzi i ram, malowidła, które nas otacza i którego zadaniem jest przeniesienie odbiorcy w iluzję świata realnego.

Będąc na polach racławickich, dość łatwo jest się w stronach świata zorientować. Spostrzegawcze oko zauważy na horyzoncie za postacią Tadeusza Kościuszki góry wyższe niż pozostałe, ze szczytami skalistymi i pokrytymi śniegiem. To Karpaty. Jesteśmy przecież zaledwie 100 km od ich podnóża. Przy sprzyjających warunkach pogodowych zarys gór jest dobrze widoczny.

Skoro Kościuszko wyruszył z Krakowa w stronę Warszawy, a nie np. do Wiednia czy Budapesztu, to znaczy, że ruszył na północ. W związku z tym Karpaty muszą wskazywać nam kierunek południowy. Jeśli zrobilibyśmy na platformie widokowej żołnierskie „w tył zwrot”, ukazałby się nam północny fragment pejzażu z płonącym kościołem w Racławicach i lasami, z których wyłania się część armii rosyjskiej.

Po prawej ręce, a więc na wschodzie, zobaczylibyśmy atak kosynierów na ustawione tu wrogie armaty i rosyjską piechotę wyłaniającą się od strony Górki Kościejowskiej. Po lewej ręce zaś dostrzeglibyśmy wieś Dziemięrzyce, leżącą na zachód od naszego punktu obserwacyjnego, ze spaloną chatą na pierwszym planie, lazaretem na folwarku i zachodnim skrzydłem polskiej armii dowodzonym przez generała Zajączka.

Kompozycja malowidła staje się teraz bardziej jasna: „nasi” nadciągają od południa, południowego zachodu i zachodu, a przeciwnik od północy, północnego wschodu i wschodu. Już rozumiemy, kto jest kim, albo jak mówią dzieci – którzy to „dobrzy”, a którzy „źli”.

A to jeszcze nie wszystko. Popatrzmy, jak poprowadzone jest światło.

Pamiętać należy, że brawurowy atak kosynierów na armaty rosyjskie miał mieć miejsce około godziny czwartej po południu. Z którego kierunku świeci o tej porze słońce? Oczywiście z południowo-zachodniego. W tej części kompozycji widzimy krzyż, pod którym zgromadzili się na modlitwę wieśniacy. Jak jest oświetlony? Zgodnie z prawami przyrody – jego cień skierowany jest w stronę widza, czyli promienie słoneczne dosięgają go od południowego zachodu. Chata obok – tak ciemna, z mrocznym dębem rosnącym za nią – nie jest budynkiem z horroru, tylko po prostu widzimy jej zacienione elewacje.

Gdybyśmy się odwrócili do krzyża tyłem, okazałoby się, że stoimy naprzeciw przepięknie oświetlonego zagajnika sosnowego, w którym walczą właśnie polscy strzelcy z rosyjskimi grenadierami, a biało tynkowane elewacje racławickiego kościoła doskonale odbijają padające na nie promienie słońca.

Biegnący obok nas kosynierzy rzucają cień przed siebie – biegną przecież w stronę północnego wschodu. Żołnierze walczący po stronie zachodniej również oświetleni są jak trzeba, konsekwentnie z kierunku południowo-zachodniego. I nawet obłoki na niebie ową konsekwencję oświetlenia zachowują.

Pozostał jeszcze ostatni szczegół – wiatr. Ustaliliśmy, że mimo iż kościół racławicki nie ucierpiał w trakcie bitwy, to jednak na obrazie płonie. Tym samym musiał pojawić się dym. I ten dym wskazuje kierunek wiatru! Tak, wiatr na polu bitwy wieje od wschodu. Jakie to ma konsekwencje dla kompozycji malowidła?

To już temat na kolejną opowieść…

Izabela Trembałowicz-Chęć, adiunkt w Dziale Oświatowym MNWr

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print