Chusty odziewacze

Oto cykl wpisów #obydowiosny przygotowany z myślą o wszystkich jej miłośnikach! Bo jak tu przeżyć lub przynajmniej oswoić zimę? Zerkamy z nadzieją na coraz dłuższe dni – jako znak, że wiosna tuż, tuż, zaraz za rogiem!

Z pewnością już teraz można ją odnaleźć w muzealnych magazynach czy na wystawach. A że wiosenne przymrozki mogą się jeszcze dać we znaki, dlatego pierwszy wpis poświęcony został opatulaniu i ocieplaniu…

Fot. z archiwum Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu

Chusty odziewacze – czyli takie, które zakrywały prawie całą sylwetkę kobiety – w tradycyjnej kulturze wiejskiej zastępowały w wielu przypadkach wierzchnie okrycie, jakim jest płaszcz. Znane były w różnych regionach i występowały pod postacią grubych wełnianych chust tzw. tureckich lub barankowych, albo w kratę – kupowanych na targach i jarmarkach.

Te pierwsze charakteryzowały się wielokolorowymi wzorami arabeskowymi i wykończeniem frędzlami (często długimi jedwabnymi) przede wszystkim krótszych boków. Drugie były ciemne, jednobarwne, z grubej wełny o specyficznym splocie, dającym wrażenie futra baraniego, a w tych kolejnych kilkukolorowe pasy poprzeczne i podłużne przecinały się, tworząc dużą kratę; oba rodzaje miały najczęściej wszystkie brzegi z frędzlami.

Chusty, zwłaszcza te tureckie, osiągały duże rozmiary – ich długość mogła przekraczać 3 metry, a szerokość półtora metra – i wtedy składano je tak, że powstawał rodzaj szala, mniejsze zaś składano po przekątnej w trójkąt.

Hanna Golla, Dział Tkanin i Strojów w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print