Ayorinde – radość nadchodzi

Kolekcja polskiej sztuki współczesnej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu jest jedną z najbogatszych i najcenniejszych w kraju. Liczy ponad 20 tysięcy eksponatów i obejmuje wszystkie dyscypliny artystyczne od malarstwa, grafiki i rysunku, rzeźby, szkła, ceramiki, fotografii – aż do environment, projektów konceptualnych i dokumentacji happeningów.

Na wystawie kolekcji w Pawilonie Czterech Kopuł pokazywane jest przede wszystkim malarstwo XX i XXI w., a także w mniejszym wyborze przykłady rzeźby – w tym asamblaże Władysława Hasiora, Marii Pinińskiej-Bereś, Krzysztofa M. Bednarskiego – dzieła złożone z rozmaitych, połączonych ze sobą przedmiotów, często gotowych, znalezionych, „nieartystycznych”.
Takimi swoistymi asamblażami, pozostającymi na pograniczu formy naturalnej, rzeźby i naczynia ceramicznego, są prace Anny Szpakowskiej-Kujawskiej, które chciałabym teraz przedstawić.

Choć od kilku lat nie były eksponowane, więc myślę, że warto je przypomnieć publiczności muzealnej. Są to bowiem przedmioty kolorowe i pełne światła, a przy tym przekorne i dowcipne. „Obiekty-lekarstwa” na czas izolacji, przenoszące nas do lepszego, a może po prostu dawnego świata.

Anna Szpakowska-Kujawska (ur. 1931), malarka, rysowniczka, projektantka ceramiki, studiowała we wrocławskiej PWSSP pod kierunkiem Stanisława Dawskiego i Eugeniusza Gepperta. Dyplom na Wydziale Ceramiki i Szkła uzyskała w 1956 r. Należała do „Grupy Wrocławskiej”. Brała udział w sympozjum „Wrocław 70”. Jest autorką płaskorzeźby ceramicznej na gmachu Instytutu Matematyki i plafonu malarskiego w holu Biblioteki Wojewódzkiej we Wrocławiu.

W latach 1976–1984 Szpakowska-Kujawska mieszkała w Nigerii, gdzie uczyła malarstwa i rysunku w Kwara College of Education w Ilorinie. Tam znalazła nową formę dla swoich prac – tykwę (tę tropikalną roślinę z rodziny dyniowatych kobiety afrykańskie wykorzystują do wyrobu naczyń nazywanych kalabaszami).
Artystka tak pisała o swojej fascynacji: „Zaczęłam rysować tuszami na kalabaszach. Dla mnie to materiał, a właściwie kształty idealne. Są lekkie. Twarde. Nieregularne… Pierwszy, większy, a nawet spory kalabasz jest zabawny. Taki żywy!.. A, że jest to stwór z nigeryjskiej ziemi, ma też imię yorubskie – Ekundayo, co oznacza – po smutku przychodzi radość”.

Iwona Gołaj, Dział Oświatowy Pawilonie Czterech Kopuł

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print