Augustyn Czyżowicz i jego fotografie

W kwietniu 2016 r. w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu została otwarta wystawa „Augustyn Czyżowicz. Taka była rzeczywistość…”, prezentująca ponad 350 czarno-białych zdjęć tego autora. Wybrano je spośród 2310 negatywów, które od 2014 r. są własnością Muzeum Etnograficznego.

Te czarno-białe zdjęcia, wykonane przez Augustyna Czyżowicza w okresie 1956–1960 i w dekadzie lat 80., oddają klimat tamtych czasów. Ich autor w wyjątkowy sposób potrafił dostrzec i uwiecznić bliski mu fragment świata, ocalić go od zapomnienia. Digitalizacja tego zbioru i wystawa odkryły przed pracownikami muzeum imponujący fotograficzny pamiętnik codziennego i odświętnego życia wsi Brzózka i jej okolic, niezwykły obraz historii i obyczajowości dolnośląskiej wsi.

W książce Śladami fotografii Augustyna Czyżowicza. Album z doliny Łachy Dariusz Czaja pisał tak: „Te zdjęcia są przedłużeniem naszej pamięci. Certyfikatem niegdysiejszego istnienia: ludzi, zwierząt i rzeczy. A jak ktoś uważny, to i »zachód słońca ładny« też znajdzie”.

Chciałabym wrócić do spotkania z Augustem Czyżowiczem, opowiadając o fotografiach, które są oznaczone jego autorskim komentarzem zapisanym własnoręcznie na kliszy. Komentarz ten, umieszczony najczęściej w dolnej części fotografii jako dopisek w prostej formie: „Witamy gości, IV 1959”, „Tak wyglądała Brzózka, 1959”, „Wiązkę kwiatów Kochanej Babci zasyła Elżunia, IV 1959” – jest swoistą sygnaturą każdego ze zdjęć.

Właśnie te fotografie wyróżniają się w całym zbiorze, a oto jak sam autor tłumaczył owe dopiski na nich: „To chyba tak przypadkowo. Miałem ten tusz czerwony i popisałem po niektórych zdjęciach. Tam są różne napisy. To teraz jest pomieszane. I później nawet żałowałem, że pisałem, sobie myślę: to po latach, dziecko podrasta… […]. Tak się stało, przeszło, poszło, a dokument został”.

Czyżowicz miał świadomość tego, że jego komentarz może zepsuć zdjęcie, ale wydaje mi się, że te fotografie mają przez to swój wyjątkowy walor. Są bogatsze o emocje fotografa, który może dla podkreślenia charakteru zdjęcia uzupełniał je krótkim zdaniem, jak choćby „Cześć szwagier” czy „Czego się Halinka boisz?”. Można powiedzieć, że Czyżowicza w latach 60. XX w. wyprzedził epokę, dzisiaj bowiem sami dopisujemy na fotografiach różne komentarze.

Amerykański fotograf Aaron Siskind (1903–1991) powiedział, że „fotografia to emocje, bliskość, miłość. To, co utrwalono na filmie, zostanie zachowane na zawsze… film zatroszczy się o każdą, najdrobniejszą rzecz na długo po tym, jak Ty sam nie będziesz już pamiętał niczego”. Kiedy przeczytałam te słowa, przygotowując materiał o Augustynie Czyżowiczu, oczywiście zobaczyłam przy pracy wiejskiego fotografa amatora, urodzonego w 1939 r. w Sąsiadowicach koło Sambora, w dawnym województwie lwowskim, a od 1946 r. mieszkającego na Dolnym Śląsku, w Brzózce koło Wołowa. Ten cytat doskonale do niego pasuje. Każdy, kto miał przyjemność spotkać Augustyna Czyżowicza, opowiada o nim z wielką estymą, szacunkiem, doceniając jego autentyczność, miłość do tego, co robił, pasję, Jego zdjęcia są dziełem fotografa z uważnym na szczegóły okiem.

Zapraszam na muzealną podstronę poświęconą archiwum Augustyna Czyżowicza ➸

Dorota Jasnowska, kustosz w Dziale Folkloru Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print