Atomy

Wiele lat temu przez przypadek wpadł mi w ręce klasyczny aparat marki Zenit 12XP. Mój tato, który niegdyś zajmował się fotografią, na pytanie, czy ów „analog” do czegoś się jeszcze nadaje, odpowiedział: „Córcia, załóż film i się przekonaj”. Zastosowałam się więc do rady, a moja nieprofesjonalna przygoda z fotografią trwa do dziś…

Gdy w 2016 roku podjęłam pracę w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej, pomyślałam, że to idealne miejsce „pod obiektyw” mojego Zenita. Byłam zachwycona metamorfozą tego wspaniałego budynku, wszechogarniającą bielą wnętrz, ogromnym zadaszonym dziedzińcem czy ozdabiającymi korytarze lustrami Oskara Zięty.

Najbardziej jednak zachwyciło mnie sklepienie kopuły północnej, ozdobione geometrycznymi biało-czarnymi wzorami. I to właśnie tam pierwszy raz zobaczyłam obraz Anny Szpakowskiej-Kujawskiej Atomy. W postaciach namalowanych przez artystkę można dopatrzeć się metafory ludzkiej bezsilności i rezygnacji. Ja jednak, fotografując tę pracę, widziałam coś zupełnie odwrotnego. Dla mnie ukazane na niej postaci to byli ludzie dążący wspólnie do jednego celu. Ludzie, w których jest moc i wola walki.

Może moja dzisiejsza refleksja spowodowana jest obecną sytuacją, w której czujemy niepokój i zagrożenie, a może chciałabym wierzyć, że dzięki wspólnej determinacji uda się szybko wrócić do normalnego życia, bo przecież „w grupie jest siła”.
Pomimo zapewne innego przekazu artystki ja jednak odnajduję w nim wsparcie i siłę. A przecież o to chodzi w sztuce, żeby wzbudzała w nas różne emocje i żeby odnaleźć w niej to, czego obecnie potrzebujemy. Może więc i Państwu Atomy sfotografowane starym Zenitem 12XP dodadzą otuchy.

Joanna Socha, Dział Reklamy i Marketingu Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Anna Szpakowska-Kujawska, Atomy, 1968; fot. Joanna Socha

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print