Anioły w sztuce ludowej

W trudnych momentach, kiedy u drzwi naszego życia staje to, co „nieznane i niebezpieczne”, poszukujemy sposobów oswojenia zagrażającej nam rzeczywistości. Jesteśmy w tym podobni do wszystkich, którzy żyli wcześniej.

Ludzie zawsze wypatrywali sojuszników i obrońców, wspomagających ich w drodze ku przyszłości. W kulturze nazywanej ludową taką rolę odgrywali najczęściej święci, ale ich rolę czasami przejmowały także istoty anielskie.
Uważny obserwator ich wcieleń w kulturze ludowej zauważy, że egzystują one tu w dualistycznym porządku. Grupują się w dwóch podstawowych zespołach: sztuki i folkloru.
Anioły malarskie, rzeźbiarskie i graficzne, bohaterowie makatek, wycinanek i fotograficznych ekranów reprezentują zazwyczaj ten odłam twórczości, który określamy jako „sztukę dla ludu”. Trwają w bliskości Boga, a czasem są z nim tożsame. Najczęściej zdają się przebywać w niebie, a na ziemi tylko wśród tych, którzy są do niego przeznaczeni. Z ziemią łączą ich także liczne cudowne objawienia, głównie maryjne. Są bardziej materialne niż anioły folklorystyczne, bo do życia powołują je wizualne dziedziny twórczości. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że – zawsze pomocne i gorliwe w pełnieniu swoich funkcji – grają role drugoplanowe. Tak dyskretne, że czasem niezauważalne.

Anioły podań, baśni, pieśni, modlitewek i oracji powoływał do życia schrystianizowany folklor, który nigdy nie wyrzekł się magicznych „praźródeł”. W zewnętrznym wizerunku zazwyczaj mniej uchwytne, niedopowiedziane, są za to wyraziste ze względu na swoją osobowość. Włączają się w człowieczy los, zmieniając jego bieg, animują dramatyczne historie, uwalniają z ludzkiej wyobraźni pokłady archaicznych często wierzeń i zaskakujących skojarzeń.
Opowiedziane, wyśpiewane, zaklęte, wymodlone, zazwyczaj dobre, bywają jednak także – w sposób daleki od potocznego pojmowania „anielskości” – próżne, kłótliwe, szpetne, a czasem wręcz demoniczne.

Elżbieta Berendt, kierownik Muzeum Etnograficznego

Na ilustracjach powyżej makatki i formy piernikarskie ze zbiorów ME, fot. Wojciech Rogowicz.

#zoom_na_muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸

 

print