Jak sztuka średniowieczna inspiruje współczesnych artystów? Odpowiedzi dostarczyć może praca wrocławskiego artysty Stefana Szmidta (1923–2017).
Z układu poziomych linii wydobywa szkielet wnętrza gotyckiego kościoła. Rozpoznawalna struktura traci jednak stabilność – ostrołuki i rysunek żeber wyłaniają się z gęstej sieci, by miejscami niemal w niej zaniknąć. Z bliska oko wychwytuje przede wszystkim rytm linii, to z odpowiedniej odległości scala je w zwartą przestrzeń.
Ta analogowa gra z zakłóceniem pozwala spojrzeć na Gotycką reminiscencję (1966) jak na krewną glitch artu – sztuki wykorzystującej błąd, szum i awarię obrazu.
Nam June Paik deformował sygnał telewizyjny, Steina i Woody Vasulkowie ujawniali jego elektroniczną konstrukcję, a Rosa Menkman bada cyfrowe artefakty i pokazuje, że usterka może odsłonić zasady działania samego medium.
Szmidt osiągnął podobne napięcie: ręcznie wykonana struktura linii działa niczym zakłócenie transmisji – rozbija czytelność przedstawienia i zmusza oko do jego ponownego scalenia.
Glitch to także nurt eksperymentalnej muzyki elektronicznej, który w latach 90. XX w. zmienił trzaski, zacięcia i błędy cyfrowego odczytu w materiał kompozycji.
Osobiście odnajduję tę grafikę w okolicach Ravedeath, 1972 Tima Heckera – albumu, na którym dźwięk organów, nagranych w kościele Fríkirkjan w Reykjavíku, przebija się przez warstwy szumu i deformacji.
Justyna Chojnacka, Dział Grafiki i Rysunku XX i XXI w.
■ Zoom na muzeum – zapraszamy również do lektury innych tekstów ➸
