W zespole malującym „Panoramę Racławicką” – liczącym dziewięciu artystów – znalazł się Teodor Axentowicz (1859–1938). Od niedawna jego malarstwo podziwiać można w jednym z niezwykle urokliwych małopolskich muzeów.
Wiosną 2024 r. w Kasztelu w Szymbarku, Oddziale Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach, udostępniono wystawę „Axentowicz. Dziedzictwo artysty”. Jest to pierwsza w Polsce stała ekspozycja w całości poświęcona wybitnemu malarzowi, przygotowana z okazji 165. rocznicy jego urodzin.
Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Kolekcja prezentowana w Szymbarku pochodzi bezpośrednio od rodziny artysty. Na całość zbioru składa się depozyt przekazany przez potomków Axentowicza oraz zespół obrazów, pasteli, rysunków i mebli, który został zakupiony w latach 2023–2024 z dotacji celowej przyznanej Muzeum przez Zarząd Województwa Małopolskiego. Wyjątkowość kolekcji opiera się bezpośrednio na jej proweniencji – na szczególną uwagę zasługują meble i przedmioty osobiste, które stanowiły sztafaż w wielu pracach artysty. Często można je odnaleźć na archiwalnych fotografiach z mieszkania Axentowicza.
Teodor Axentowicz był uznanym portrecistą i twórcą scen rodzajowych. Kształcił się w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium oraz Paryżu. Przebywając nad Sekwaną – w latach 1882–1895 – artysta doskonalił swój warsztat i kontynuował naukę w pracowni Carolusa-Durana. W 1891 r. został przyjęty do Société Nationale des Beaux-Arts. Rok później wyjechał do Londynu, gdzie otrzymał zgodę na kopiowanie dzieł van Dycka, Reynolds’a, Velázqueza czy Gainsborough’a.
Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Artysta zasłynął jako autor kobiecych portretów wykonywanych techniką pastelu. Portretował Sarę Bernhardt oraz słynną z urody Henriettę Fouquier, córkę redaktora „Le Figaro”. Przykładem pastelowego konterfektu jest Dama w pawich piórach. Portret ten powrócił do polskich zbiorów w 2021 r. Przez wiele lat uważany był za stratę wojenną. Jego historia potwierdza to, że dzieła sztuki często nie giną bezpowrotnie, co najwyżej znikają, by po latach niespodziewanie pojawić się na rynku sztuki.
W 1895 r. Axentowicz osiadł na stałe w Krakowie, gdzie objął stanowisko profesora w zreformowanej przez Juliana Fałata Szkole Sztuk Pięknych. W 1896 r. wykonał projekt witraża dla katedry ormiańskiej we Lwowie, który nie został jednak zrealizowany. W 1897 r. założył szkołę malarstwa dla kobiet. Należał również do grona członków-założycieli Towarzystwa Artystów Polskich Sztuka.
Z krakowską uczelnią artysta związany był przez całe życie, funkcję profesora pełnił aż do emerytury, na którą przeszedł w 1934 r. Warto też pamiętać, że w 1910 został pierwszym powołanym w wyborach rektorem Akademii Sztuk Pięknych.
Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Malarz zafascynowany był rodzimym folklorem i współtworzył nurt młodopolskiej „chłopomanii”. Jako jeden z pierwszych tworzył obrazy o tematyce huculskiej. Kultura i mieszkańcy tego rejonu położonego w Karpatach Wschodnich inspirowały wielu ówczesnych artystów, m.in. Władysława Jarockiego, Fryderyka Pautscha, Kazimierza Sichulskiego. Byli oni zafascynowali etnograficzną odmiennością Hucułów.
Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu
W zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu znajduje się obraz Lirnik. Tytułowa postać to starzec grający na lirze korbowej, która była bardzo popularnym instrumentem wśród wędrownych grajków na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Postać lirnika możemy oglądać również na płótnie „Panoramy Racławickiej”. Sędziwy dziad-lirnik znajduje się w grupie osób modlących się pod krzyżem, ucieleśnia tradycję ludową, w której przetrwa pamięć o racławickim zwycięstwie.
Axentowicz cieszył się uznaniem rodziny cesarskiej i samego Franciszka Józefa I, od którego otrzymał nagrodę za wybitne osiągnięcia w sztuce. Współpracował z wiedeńskim pismem „Ver Sacrum”, a w Krakowie zasiadał w komitecie restauracji katedry wawelskiej oraz w komitecie sprawującym pieczę nad zbiorami Muzeum Narodowego.
W 1923 r. został odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Z kolei w 1934 r. – po przejściu na emeryturę – artysta został mianowany profesorem honorowym Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Z grodem nad Wisłą związany był przez ponad czterdzieści lat – tu mieszkał, tworzył i kształcił następne pokolenia artystów.
Po wielu latach, już w XXI w., wnuk malarza – Adam Kieniewicz, ówczesny prezes Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego – wystąpił z inicjatywą, by na krakowskim placu, którego patronem został Teodor Axentowicz, stanęło popiersie artysty. Warto w tym miejscu przypomnieć, że malarz pochodził ze szlacheckiej rodziny polskich Ormian herbu Gryf. Rada Miasta Krakowa przychyliła się do propozycji Kieniewicza, a podczas konsultacji społecznych mieszkańcy również poparli ten projekt. Popiersie wykonał Karol Badyna według projektu Konstantego Laszczki, korzystając z odlewu zachowanego w rodzinnych zbiorach Adama Kieniewicza.
Fot. Beata Stragierowicz
Pomnik został odsłonięty 15 października 2022 r. Podczas uroczystości sylwetkę malarza pięknie przedstawił Bogdan S. Kasprowicz, reprezentujący Związek Ormian w Polsce im. ks. abpa Józefa Teodorowicza, przypominając jego ormiańskie korzenie:
A jednak jesteśmy tutaj – MENK LEHAHAYER. My, Ormianie polscy, my potomkowie Axentów, Abgarów, Bohosów, Hagopów, Zadyków etc. My Kresowianie – ze Lwowa, Stanisławowa, Kamieńca Podolskiego, Kut, Kołomyi, z prawego i lewego brzegu Czeremoszu, a nawet z Bukowiny i Siedmiogrodu ( jak nasz dzisiejszy bohater) – jesteśmy dzisiaj razem w Krakowie właśnie po to, żeby zaświadczyć – ON BYŁ NASZ! ORMIAŃSKI, KRESOWY! I my jesteśmy mu winni szczególną cześć i pamięć ! […] Nie zapominając o ormiańskich korzeniach, tworzył kulturę polską! […]
Teodor Axentowicz był szczególnym dzieckiem Kresów. Urodził się bowiem w węgierskim Siedmiogrodzie, w mieście Braszów, w państwie zwanym C. K. Austro-Węgry. W mieście, które nigdy nie leżało w granicach Polski. Mimo że od 3. roku życia mieszkał we Lwowie, sentyment, a właściwie ukochanie terenów południowo-wschodnich Rzeczypospolitej i jej pogranicza towarzyszyło mu przez całe życie.
Choć Polski nie było na żadnej mapie świata – on, artysta, malował Polskę i Polaków, tak jak gdyby nadal istniała I Rzeczypospolita, w jej najdalszych granicach, z wszystkimi ludami, subkulturami i barwami… Portretował Radziwiłłów, Czartoryskich, Potockich i chłopów z Podkarpacia, Małopolski, Pokucia. Szczególnie upodobał sobie świat karpackich górali – Hucułów. […]
Oczywiście nie zapominając o Armenii, ojczyźnie swoich przodków – wszak znakomicie oddał na płótnie i Chrzest Armenii, i Ormian w Polsce, i Ormian u króla Jana Kazimierza. Jako patriota polski współuczestniczył w pracach przy „Panoramie Racławickiej”, malował obrazy historyczne – od legendarnych dziejów Słowian zaczynając…
Dla nas, we Wrocławiu, Teodor Axentowicz – wybitny artysta i pedagog – pozostanie tytułowym „jednym z dziewięciu”, czyli malarzem, który współtworzył panoramową wizję racławickiego zwycięstwa.
Beata Stragierowicz, emerytowana kustosz Muzeum Narodowego we Wrocławiu
19 stycznia 2026
Zapraszamy do lektury innych tekstów z cyklu „Intrygujące!” ➸